Mowa ciała Tuska podczas exposé [ANALIZA]

"Drogowskaz", "obejmowanie pulpitu" i "pięść w stół" - zdaniem psychologa dr. Leszka Mellibrudy te trzy gesty przeważały podczas wystąpienia premiera Donalda Tuska. - Końcówka przemówienia była niepokojąca, premier nie może nie być wizjonerem - mówi.

Premier wyciągał wskazującą rękę w stronę słuchaczy. Nie tylko parlamentarzystów, ale też wszystkich, którzy oglądali przemówienie w telewizji. - To "drogowskaz". Widać było, że Donald Tusk zaczyna zdecydowanie mocniej gestykulować, gdy przychodzi do koncertu życzeń, gdy zaczyna obiecywać Polakom różne rzeczy, na przykład wydłużenie urlopów macierzyńskich czy dofinansowania żłobków - mówi Mellibruda.

Zobacz, co o premierze mówiły jego gesty podczas poprzedniego exposé [WIDEO]

Obejmowanie mównicy

To stała pozycja, która pokazuje, jak mówca jest mocny, silny i pewny siebie. - Premier stał w ten sposób zwiększający wizualnie przestrzeń swojego ciała - tłumaczy psycholog. - To typowy gest, który czasem interpretujemy jako przejaw wygody. Jest to jednak zachowanie, które mówi o pozycji imponującej, pokazuje, że człowiek jest pewien tego, co mówi - dodaje.

Według Mellibrudy premier często przyjmował tę pozycję, gdy akcentował swoje zainteresowanie, zaangażowanie oraz branie odpowiedzialności za oferty, propozycje, obietnice, które prezentował.

Uderzanie pięścią w mównicę

Gest podkreślający desperację, zdecydowanie i moc, którą wyrażał premier. - To nie były gesty w żaden sposób agresywne, raczej miały pokazywać jego absolutne zaangażowanie. Postawa trochę jak Juliusza Cezara, "kości zostały rzucone, stawiam wszystko na jedną szalę" - tłumaczy Mellibruda.

Niepokojąca końcówka

- Ważniejsze od tego, jak się mówi, jest to, co się mówi. Z tego punktu widzenia zaniepokoiła mnie sama końcówka wystąpienia premiera, podczas której Tusk odciął się od oczekiwań, jakie można mieć wobec przywódcy. Powiedział, że nie jest typem wizjonera, tylko typem małych kroczków. Od premiera oczekiwałbym jednak pewnej wizji, od małych kroczków ma ministrów - komentuje Mellibruda. Dodaje jednak, że w którymś momencie premier sam sobie zaprzeczył, mówiąc o swoich marzeniach. - W dzisiejszych czasach trzeba mieć plany dotyczące małych kroczków, ale i wizję na przyszłość - mówi.

DOSTĘP PREMIUM