Palikot, Tusk czy Miller. Kto najlepiej wypadł w Sejmie? Ekspert: Miller najlepszy

- Emocjonalne i charyzmatyczne przemówienie Janusza Palikota co chwilę wywoływało w Sejmie gromkie brawa oraz okrzyki. Lider Ruchu Palikota zaprezentował się zupełnie inaczej, niż stonowany i rzeczowy Donald Tusk. Który z polityków wypadł lepiej? - Obaj mają rację - mówi politolog dr Kazimierz Kik. - Spełnili swoje role: Tusk szefa rządu, a Palikot trybuna ludowego. Jednak najlepiej wypadł Miller.

Janusz Palikot momentami niemal krzyczał z mównicy. - Może to wotum zaufania tak pana zdołowało, panie premierze, że nie ma pan energii, przekonania i wiary w to, że chce pan w kraju zmienić nastroje społeczne. Że chce pan przedstawić realny projekt polityczny - zwracał się do Donalda Tuska. - Być może tej energii nie było dlatego, że pan rzeczywiście nie ma wizji. Na taką wizję ludzie w Polsce czekają!

Dostało się także politykom innych partii. - Co zrobiliśmy? Dlaczego nie likwidujemy tej cholernej Agencji Nieruchomości Rolnych i tych przekrętów, które robi tam PSL - ironizował Palikot. - Wiecie dlaczego? Bo żeście przyrośli do tych stołków - grzmiał z mównicy. - Nie macie odwagi oddać władzy, tylko będziecie się dalej męczyli z tym PSL-em, po co wam to wszystko - krzyczał zwracając się do posłów PO.

Tusk mówił, jak człowiek spętany liczbami

Które przemówienie było lepsze? Zdaniem politologa, dr Kazimierza Kika obaj politycy doskonale odegrali swoje role. - Wystąpienie Tuska było bardziej stonowane, bardziej odpowiedzialne i bardziej pragmatyczne. Wynikało z poczucia małych możliwości - twierdzi naukowiec. - Tusk mówił, jak człowiek spętany liczbami, świadomością możliwości budżetu - dodaje.

Zdaniem politologa wystąpienie Palikota było bardzo dobre. - Palikot mógł "pofrunąć", bo jego nic nie trzymało. To było wystąpienie demagoga, trybuna ludowego - przekonuje. - W niczym nie można odebrać mu racji. Tyle tylko, że on nie rządzi, więc może priorytety polityczne układać sobie zupełnie inaczej, niż gdyby był premierem - twierdzi dr Kik.

W ocenie eksperta obaj politycy mówili słusznie. - Palikot miał rację, bo bez pudła trafiał w ciemne strony medalu. Tusk mówi z odwrotnej pozycji, która będzie podkreślała te jasne strony. Każdy spełnił swoją rolę - podsumowuje Kazimierz Kik.

Najlepszy był Miller

- Leszek Miller trafił w sedno , nie przerysował, tak jak Palikot - twierdzi Kik. Jego zdaniem polityk lewicy niezwykle trafnie wypunktował braki polityki obecnego rządu. - Miller podkreślił, że jedyne grupy społeczne, które czerpią faktyczne korzyści z tego niewielkiego wzrostu gospodarczego to świat finansów i kapitałów - mówi dr Kik. - Pokazał tę drugą Polskę. Kraj biedaków, niedożywionych dzieci, ludzi grzebiących po śmietnikach.

W ocenie politologa Miller trafnie wskazał, że rząd Donalda Tuska stoi na jednej nodze, tej opartej na technokracji i wskaźnikach ekonomicznych. - Tej drugiej nogi, społecznej, brakuje - mówi naukowiec.

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM