Tym po głosowaniach ws. aborcji. "To programowa durnota ożeniona z polityczną dywersją"

"Dałem się nabrać. Sądziłem, że tych 40 z PO, którzy głosowali za odesłaniem do komisji wniosku ziobrystów (całkowity zakaz aborcji) plus 28, którzy się wstrzymali - to ci słabsi umysłowo. Okazało się jednak, że w tych łupinkach, które mają na szyjkach, jakieś tam procesy myślowe całkiem gęsto się kłębią" - pisze w najnowszej "Polityce" Stanisław Tym.

A chodzi o projekt ustawy Solidarnej Polski, który znacząco ogranicza prawo kobiet do aborcji. Na ostatnim posiedzeniu Sejmu, decyzją posłów przeszedł do dalszych prac w komisjach. Przeciwko niemu zagłosowało w sumie 189 polityków. Za - było 207. Aby projekt został odrzucony zabrakło 19 głosów. Aż 64 posłów i posłanek wstrzymało się od głosu lub nie pojawiło się na głosowaniu w ogóle.

W środę to wydarzenie komentuje w "Polityce" Stanisław Tym. "Nie było to zagubienie szarej ćmy poselskiej, tylko rozmyślne głosowanie na złość szefowi klubu parlamentarnego PO Rafałowi Grupińskiemu. Grupiński przypomniał przed, o co chodzi w tym głosowaniu, więc oni przypomnieli Grupińskiemu, że ich to nie dotyczy. To była programowa durnota ożeniona z polityczną dywersją w wykonaniu 68 posłów Platformy. Fajnie jest. Tylko weź tu, człowieku, przy następnych wyborach głosuj na PO! Samemu sobie na złość?" - pyta publicysta.

A może tak posłowie by coś zrobili?

Tym punktuje, że kiedy w Sejmie odbywało się głosowanie "za prawem do szczęścia", w Telewizji Polskiej pokazano materiał o rodzicach, którym odebrano dziecko, bo jego matka cierpi na porażenie mózgowe. "Niech więc może państwo Ziobro, Kempa&Co przeforsują najpierw ustawę o obowiązku zapewnienia przez państwo odpowiedzialnych fachowców, którzy roztoczą opiekę nad taką rodziną. Niepełnosprawna matka też ma prawo do szczęścia i nie musi startować na bieżni w Londynie. Kocha dziecko, które jej zabrano w majestacie prawa tylko dlatego, że jest chora od urodzenia" - podsumowuje felietonista.

Politycy w debacie o aborcji mówią o niepełnosprawnych. A tymczasem: "Ekipy rządzące są głuche na nasze argumenty" >>>

DOSTĘP PREMIUM