Po roku w Sejmie VII kadencji: ?Nie sądziłem, że z tymi z prawicy idzie się dogadać. Mili ludzie"

Niektórzy są zaskoczeni, inni rozczarowani. W Sejmie brakuje porządnych debat, dominują za to "martwa cisza, milczenie i wykonywanie odgórnych poleceń" - tak uważa Aleksander Smolar z Fundacji Batorego. A jak sami posłowie podsumowują pierwszy rok Sejmu VII kadencji?

- Troszkę to inaczej wygląda w świetle kamer, a trochę inaczej od kuchni. Przynajmniej z niektórymi ludźmi z prawicy poza studiem idzie się dogadać w sensie prywatnym. To są całkiem sympatyczni, normalni ludzie, chociaż nie przypuszczałbym, patrząc na ich wypowiedzi medialne - mówi Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota, który sprawuje swoją pierwszą kadencję w Sejmie.

Prawicowa opozycja na minionym roku nie zostawia suchej nitki. - To jest czas niewykorzystanej szansy. Ale zawsze pycha poprzedza upadek. Jestem przekonany, że ci, którzy dziś mają większość w Sejmie, następne wybory przegrają z kretesem - mówi Mariusz Błaszczak z Prawa i Sprawiedliwości, który w Sejmie jest już drugą kadencję.

"Rok agrarnego konfliktu PiS-PO. Kto kogo sprowadzi do ziemi"

Całkowicie inne podejście ma rządząca z PSL Platforma Obywatelska. - Bardzo wiele udało się zrobić, ale na pewno nie był to rok łatwy ze względu na te trudne reformy i sytuację gospodarki europejskiej - mówi Rafał Grupiński, szef klubu parlamentarnego PO.

- To był interesujący rok, ale nie w kategoriach rozwoju Polski, a w kategoriach socjologii i politologii - mówi Ryszard Kalisz z SLD. - Dochodzi do zaostrzenia konfliktu PiS-Platforma, takiego agrarnego, kto kogo sprowadzi do ziemi - dodaje.

- Czy weźmiemy służbę zdrowia, czy szkolnictwo wyższe, czy sposób funkcjonowania państwa, wiarygodność na przykład aparatu sprawiedliwości [budzi - red.] bardzo duże zastrzeżenia. Tu brak jest propozycji i wydaje się, że koalicja wykazała pewną słabość - uważa Henryk Wujec z Kancelarii Prezydenta.

DOSTĘP PREMIUM