"Cieszę się ze słów Młodzieży Wszechpolskiej. Teraz można ich traktować jako wrogów publicznych"

- Samo gadanie takie jak Młodzieży Wszechpolskiej nie jest karalne, natomiast daje podstawę, żeby zastosować wobec nich środki policyjne - komentował w Poranku TOK FM Wojciech Maziarski. - Uważam, że są teraz podstawy, żeby to środowisko inwigilować - dodał.

- Nikt nie może zabronić obywatelom maszerować oddzielnie. Nikt nie może im narzucić jakiejś fałszywej jedności. Jeżeli chcą demonstrować przeciwko sobie, wzajemnie się nienawidzić - to też nikt im tego zabronić nie może - mówił po marszach podczas Święta Niepodległości Wojciech Maziarski, publicysta "Gazety Wyborczej" i Polsat News. - To jest ich obywatelskie prawo. I ja wyrażam żal z tego powodu - dodał.

Wrogowie publiczni

- Marsz prezydencki i Marsz Niepodległości były wyraźnie antagonistyczne i wyraźnie przeciwko sobie - zauważył Maziarski. Ale: - Jak Polacy chcą, to mogą tak maszerować. Cieszę się, że skala zajść była mniejsza niż w zeszłym roku - podkreślił.

Publicysta odniósł się też do słów wypowiedzianych przez organizatorów Marszu Niepodległości - Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny - że chcą "obalenia republiki", która powstała po Okrągłym Stole. - Cieszę się z tej wypowiedzi młodzieńców wszechpolskich, dlatego że w ten sposób odsłonili przyłbicę - przyznał dziennikarz. - Pokazali, kim są, jaka jest ich ideologia. Właściwie to daje podstawę do tego, żeby traktować ich jako wrogów publicznych.

Inwigilować. Teraz

- Samo takie gadanie nie jest karalne, natomiast daje podstawę do tego, żeby zastosować wobec nich środki policyjne - kontynuował Maziarski. - Bardzo się skarżyli, że wcześniej byli inwigilowani. Oczywiście żadnych dowodów nie przedstawili. Ja natomiast w tej chwili uważam, że są podstawy, żeby to środowisko inwigilować. Środki do zastosowania wobec nich nie są środkami politycznymi, lecz policyjnymi.

Gość Poranka TOK FM podsumował, że bardzo się cieszy z tego, że od marszu narodowców dystansowało się Prawo i Sprawiedliwość. - O ile w zeszłym roku sojusz był wyraźniejszy, o tyle teraz wyraźnie czuję dystans. To daje szanse na izolowanie ich i zepchnięcie na margines - podkreślił publicysta.

DOSTĘP PREMIUM