"'Zbig' podminował obóz smoleński. Znaleźli się w niewygodnej sytuacji..."

"Słowa Brzezińskiego uderzyły jak grom z jasnego nieba, gdyż od pewnego czasu niebo nad obozem smoleńskim jaśniało, poparcie rosło, słupki szły w górę, tabor nabierał impetu" - pisze w najnowszej "Polityce" Daniel Passent. "Tym razem 'Zbig' podminował obóz smoleński" - zauważa publicysta.

Publicysta "Polityki" odnosi się do słów prof. Zbigniewa Brzezińskiego, który w wywiadzie udzielonym Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej skrytykował "ciągłe nieodpowiedzialne bzdury o jakimś zamachu smoleńskim". - Bez wskazania, kto jest za ten zamach odpowiedzialny, ale sugerując, że jest to prawdopodobnie rząd polski, a może i Sowieci, a może i razem, to jest coś tak wstrętnego i obrzydliwego - stwierdził.

Lis: "Słowa Brzezińskiego ws. Smoleńska są jak dzwon. My przy nim jesteśmy małe żuczki..." >>>

Te słowa Passent ocenił jako "grom z jasnego nieba", i to w sytuacji, w której od pewnego czasu "niebo nad obozem smoleńskim jaśniało, poparcie rosło, słupki szły w górę, tabor nabierał impetu. Nawet poważni ludzie, np. Aleksander Kwaśniewski i prof. Michał Kleiber, zaczęli flirtować z myślą o międzynarodowym śledztwie".

Zobacz wideo

Mądrze, jasno, bez ogródek

Zdaniem Passenta liderzy Prawa i Sprawiedliwości za sprawą słów Brzezińskiego znaleźli się w niewygodnej sytuacji. "Brzezińskiego nie sposób zdezawuować, zlustrować czy zdemaskować jako sowieckiego agenta ani odnaleźć w 'układzie', ani zlekceważyć jako byle kogo, bo - obok Kissingera - to najbardziej znany politolog i strateg swojego pokolenia w USA" - zauważa publicysta "Polityki".

Sikorski: "Brzeziński powiedział kilka rzeczy, z którymi się zgadzam. Ale sam nie mogę tego powiedzieć" >>>

Dodał, że tym razem "'Zbig' podminował obóz smoleński" przez to, że jego wypowiedź była mądra, jasna i bez żadnych ogródek. Passent punktuje przy tym, że "elokwentni zazwyczaj komendanci obozu nie wiedzieli, co powiedzieć" na słowa Brzezińskiego - Kaczyński odmówił komentarza, Hofman "wydukał, że może profesorowi przydałaby się jakaś akcja informacyjna". "Tylko jeden poseł PiS znalazł się na poziomie i powiedział, że profesor Brzeziński "przekroczył granice zbydlęcenia". Takie są koszty mówienia, że białe jest białe, a czarne jest czarne" - konkluduje Daniel Passent.

Cały komentarz w najnowszej "Polityce".

DOSTĘP PREMIUM