Prokuratura: Ani śladu po wybuchu w tu-154

- Z makabrycznych zapisów protokołów przeprowadzonych w Polsce sekcji ofiar katastrofy smoleńskiej wynika jasno: na pokładzie tu-154 nie było żadnego wybuchu. To była katastrofa lotnicza - pisze na pierwszej stronie ?Gazeta Wyborcza?.

Chodzi o zwłoki trzech ofiar katastrofy pod Smoleńskiem z 2010 r.: Przemysława Gosiewskiego, Zbigniewa Wassermanna i Janusza Kurtyki. Ich ciała były ekshumowane na wniosek rodzin. "Gazeta" zapytała wojskowych śledczych, czy pierwsze przeprowadzone w Polsce sekcje zwłok potwierdzają lansowaną przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego hipotezę o wybuchu ("Mamy coraz więcej dowodów, coraz więcej opinii naukowców, że jeszcze w powietrzu doszło do dwóch wybuchów" - mówił kilka dni temu).

Co zatem stwierdzili biegli? Nie było opalenia włosów ani osmalenia rzęs, oparzeń skóry, popękanych bębenków. Niczego takiego nie wykryto podczas polskich sekcji zwłok ofiar. A szukano śladów po fali ciśnieniowej i cieplnej.

Oto fragment analizy po sekcji zwłok jednej z ofiar katastrofy: "Szczegółowa analiza powstania najbardziej charakterystycznych obrażeń: do powstania rozległych obrażeń głowy (...) doszło w wyniku działania od przodu z dużą siłą narzędzia lub przedmiotu tępego o dużej powierzchni, które spowodowało zmiażdżenie głowy w wymiarze przednio-tylnym, z następowym zerwaniem powłok, rozkawałkowaniem kości (...)Zdaniem biegłych do powstania śmiertelnych obrażeń ciała mogło dojść w następstwie katastrofy statku powietrznego (...)".

Więcej na ten temat w "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM