"Nawet gdyby cały nasz rząd podał się do dymisji, nie wpłynie to na giełdy tak jak jedna wpadka premiera Hiszpanii"

Nagła dymisja wicepremiera Waldemara Pawlaka nie miała żadnego wpływu na giełdy i złotego. To nie ma znaczenia? - Nawet gdyby cały polski rząd podał się do dymisji, nie miałoby to takiego znaczenia dla giełd, jak gdyby premier Hiszpanii wstał zły z łóżka, pokłócił się z żoną i w wywiadzie powiedział bez namysłu: "A może nie będziemy spłacać długów...". To miałoby dziesięciokrotnie większy efekt niż ogłoszenie nowych wyborów w Polsce - mówi w TOK FM prof. Witold Orłowski.

- Giełdy nie reagują na cokolwiek, co się zdarzy. Reagują na zdarzenia, które w opinii uczestników gry mogą wytrącić gospodarkę, politykę z równowagi. A te zmiany personalne nie są sugestią, że polityka rządu znacząco się zmieni. Po drugie: giełdy żyją w rytm tego, co się dzieje na świecie. Znacznie mocniej giełda w Warszawie zareagowałaby na poważny kryzys rządu Hiszpanii czy Niemiec niż na kryzys w rządzie Polski - tłumaczy prof. Witold Orłowski.

- O dynamice naszej giełdy w ogromnej mierze decydują inwestorzy zagraniczni. I nie ma powodu, by polskie problemy miały znacząco wpływać na ich zachowania - tłumaczy prof. Witold Orłowski.

DOSTĘP PREMIUM