Giertych: Matura z religii to drobiazg. Ale może poważnie zaszkodzić Platformie

Religię na maturze obiecał biskupom jeszcze Roman Giertych. Dzisiaj zdania nie zmienił, ale o sprawie mówi już inaczej. - Matura z religii może być, ale tylko fakultatywna i obejmująca wszystkie wyznania i etykę. A ten opór PO służy tylko i wyłącznie PiS-owi.

Równo sześć lat temu ówczesny minister edukacji Roman Giertych zapowiadał: - W 2010 roku religia stanie się jednym z przedmiotów maturalnych - mówił na zwołanej w tej sprawie konferencji prasowej. Twierdził też, że sprawa jest przesądzona. - Jest to wynik wielu konsultacji, oczekiwań Kościoła katolickiego, a także oczekiwań uczelni, które mają wydziały teologiczne - przekonywał. Jednak rządy się zmieniły i od pomysłu oczywiście odstąpiono. Sprawa jednak wróciła po środowym spotkaniu komisji wspólnej rządu i episkopatu. Biskupi dalej forsują religię na maturze i twierdzą, że tym razem "nie odpuszczą".

"Takie drobiazgi jak matura z religii"

Dzisiaj jednak sam Roman Giertych w rozmowie z portalem Gazeta.pl o sprawie mówi już nieco inaczej. - Eskalowanie napięcia pomiędzy PO i Kościołem służy wyłącznie PiS-owi. To się odbije w następnych wyborach. Tym bardziej że takie drobiazgi jak matura z religii nie mają większego znaczenia dla państwa - podkreśla, pytany, czy dalej chciałby religii na maturze.

Zdaniem byłego ministra edukacji sam pomysł nie jest zły, bo religii chcą rodzice. - Jeżeli wprowadzimy fakultatywną maturę z religii, to szybko się przekonamy, czy dzieci będą do niej przystępować. Na razie widzę, że rodzice chcą, by dzieci uczyły się religii. Spada liczba szkół, w których w ogóle nie uczy się religii. I wcale nie maleje odsetek dzieci uczestniczących w tych zajęciach. Jeżeli rodzice i młodzież będą sobie życzyć matury z religii, to czemu jej nie zrobić? - pyta Giertych.

"Egzamin powinien być opracowany przez MEN"

W ostatnich latach nieprzychylnie na ten pomysł patrzyło Ministerstwo Edukacji. Problem polegał na tym, że treść zadań maturalnych byłaby prawdopodobnie opracowywana przez Kościół. Podobnie jak nauczanie religii, które odbywa się na podstawie programów opracowanych przez Kościół i przedstawionych MEN tylko do wiadomości.

- Jeżeli byłaby możliwość zdawania z religii, to nie mogłaby być to tylko religia katolicka. To musiałaby być religia ze wszystkich wyznań w Polsce. Egzamin powinien być tworzony przez MEN i akceptowany przez wszystkie związki wyznaniowe, prawosławnych, protestantów czy żydów. Etyka w sumie też by mogła być. Ze wszystkiego, czego naucza się w szkole, można zdawać maturę - przekonuje Giertych.

"Jest tysiąc innych ważnych rzeczy do zrobienia"

Kiedyś Giertych przekonywał o wadze religii na maturze, dziś podkreśla, że cała sprawa to drobiazg. - Jest tysiąc ważnych rzeczy do zrobienia, a matura z religii to w gruncie rzeczy drobiazg. Opór wygląda jak pomysł Palikota. Tylko Palikot walczy o 5 proc., a Platforma walczy o 45 proc., więc to jest zupełnie coś innego. Bo co innego, jak Palikot mówi bzdury, żeby zebrać elektorat antyklerykalny, a co innego, jak mówi to PO, która walczy z PiS o zwycięstwo w najbliższych wyborach - mówi.

I przestrzega: - Teraz sondaże są dobre, bo Donald Tusk złapał oddech trotylowy w tym znaczeniu, że sprawa trotylu zaszkodziła PiS. Ale czy będzie to trwało? Wątpię. PiS pewnie wróci do Piotra Glińskiego i będziemy mieli powtórkę z rozrywki. Jeśli też negocjacje unijne nie skończą się dobrym kompromisem, będziemy mieli powrót do dobrych notowań PiS.

Dzisiaj w sondzie Gazeta.pl zdecydowana większość pytanych, bo aż 74 proc., opowiedziała się nie tylko przeciwko maturze z religii, ale w ogóle przeciwko religii w szkole. Za maturą z tego przedmiotu było jedynie 4 proc.

DOSTĘP PREMIUM