Tusk o Lynchu: Nie mieszka w Łodzi. Nie mówię, by lekceważyć jego opinie, ale...

- Nie chcę wykraczać poza moje kompetencje, ale... David Lynch nie mieszka w Łodzi, o ile dobrze pamiętam - tak Donald Tusk odniósł się dziś do słów reżysera, który wczoraj nie zostawił suchej nitki na prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej. - W tym mieście dzieją się bardzo złe rzeczy i źle się z tym czuję - mówił Lynch.

Premier odniósł się w ten sposób do poniedziałkowej wypowiedzi twórcy "Blue Velvet", który wczoraj w programie "Pytanie na śniadanie" obwiniał Hannę Zdanowską za problemy wokół zmodernizowanej EC1 przy ul. Targowej, która miała zostać zaadaptowana m.in. na studio filmowe reżysera.

- Kochałem Łódź, kochałem ludzi, kochałem atmosferę i architekturę. Było tam coś ekscytującego. Ale nowa ekipa i prezydent miasta zabili Łódź. Dzieją się tam bardzo złe rzeczy i źle się z tym czuję. Z tą kobietą prezydentem ten projekt nie ma przyszłości - mówił Lynch.

"Pani prezydent na pewno zrobiła, co mogła"

Tusk przyznał dziś, że o ile "rozumie rozżalenie osób zaangażowanych w duże projekty na rzecz kinematografii i Łodzi", to - jak zwrócił uwagę - projekty te często "wymagają ogromnych nakładów". - Nie chcę recenzować postępowania władz miasta, ale domyślam się, znając panią prezydent bardzo dobrze, że bardzo poważnie się zastanawiała ze swoimi współpracownikami, zanim zdecydowała, by nie wydawać zbyt dużych sum na tego rodzaju projekty - mówił.

Premier wyznał, że nie chce w tej sprawie "wykraczać poza swoje kompetencje", ale przecież "David Lynch nie mieszka w Łodzi, o ile dobrze pamięta". - Ja też znam Łódź i wiem, że nie jest łatwo być prezydentem Łodzi i wyznaczać priorytety - powiedział szef rządu. I dodał: - Każdy wolałby usłyszeć inne słowa, zwłaszcza kiedy wypowiada je osoba znana. Nie możemy kierować się wyłącznie opiniami osób zaangażowanych w konkretne projekty, a nieodpowiadających za całość spraw miasta... Nie mówię, żeby je lekceważyć, ale nie można się kierować wyłącznie tymi opiniami.

Zobacz wideo

"Wiele osób chciałoby przytulić Kalisza"

Donald Tusk odniósł się także do ostatniego rankingu zaufania , w którym wyprzedził go Ryszard Kalisz. Polityk SLD zdobył o 5 pkt proc. więcej od premiera. Przed szefem rządu znaleźli się też Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, mimo to Tusk utrzymywał dziś, że "jest bardzo zadowolony z tego poziomu zaufania, który uzyskał".

Premier nie szczędził też ciepłych słów Kaliszowi. - Ryszard Kalisz budzi ciepłe odczucia u wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych. Jest osobą, która pod każdym względem sprawia wrażenie ciepłej, serdecznej. Znam nawet ludzi, którzy chcieliby się do niego przytulić i rozumiem tę potrzebę. Jest też spokojny, nie jest na froncie wojny. Nie odpowiada za trudne sprawy, bo jest w opozycji i to jest sytuacja, która sprzyja. Ale jest wielu polityków, którzy mają taką sytuację, a jednak nie zyskują takiego zaufania. Mogę mu serdecznie pogratulować - skwitował Tusk.

DOSTĘP PREMIUM