Dlaczego w budżecie nie ma pieniędzy na refundację in vitro? - pyta Marek Balicki

- Z tego, co wiem, w budżecie nie ma pozycji "finansowanie programu leczenia niepłodności metodą in vitro". Martwi mnie, czy program to nie jest jedynie kolejna zapowiedź premiera. A potem się okaże, że coś przeszkodziło - mówił Marek Balicki w "Poranku Radia TOK FM". Program ma zacząć obowiązywać w drugiej połowie 2013 roku.

Wprowadzenie programu refundacji zabiegów in vitro obiecał w październiku premier Donald Tusk. Jest już nawet gotowy projekt programu, do którego dotarł reporter TOK FM .

Wydawałoby się, że wszystko idzie dobrze. Ale były minister zdrowia Marek Balicki zwrócił uwagę na poważny problem.

- Z tego, co wiem, w budżecie na przyszły rok nie ma pozycji "finansowanie programu leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego". Zobaczymy, jak rząd to rozwiąże. Martwi mnie, czy program to nie jest jedynie kolejna zapowiedź premiera. A potem się okaże, że coś przeszkodziło w realizacji. Czy ten program będzie wdrożony? - pytał Marek Balicki w "Poranku Radia TOK FM".

Ceny "w rozsądnym rozdziale"

Z informacji TOK FM wynika, że koszt jeden próby zapłodnienia in vitro ministerstwo wylicza na 7,5 tys. zł.

- W gabinetach prywatnych średnia cena kształtuje się na poziomie 5-10 tys. zł. Oczywiście do tego dochodzą koszty leków, których program rządowy nie uwzględnia. Czyli to, co wyszacowano w programie rządowym, mieści się w przedziale rozsądnym - ocenił Marek Balicki.

Były minister zdrowia przyznał, że podobne wyliczenie zawiera program refundacji zapłodnienia in vitro przygotowany przez władze Częstochowy. Balicki był jednym z autorów dokumentu.

Rosną długi szpitali. I, niestety, będą rosnąć

Gość "Poranka Radia TOK FM" ostrzega, że rok 2013 będzie wyjątkowo trudny dla polskiej służby zdrowia. - Tylko od stycznia do września 2012 roku wymagalne zadłużenie polskich szpitali wzrosło o 17 procent. To pierwszy tak duży wzrost od 7-8 lat. Wchodzimy więc w okres zadłużenia. Czy Ministerstwo Zdrowia ma na to pomysł? - pytał Marek Balicki, który chwalił się, że szpital, którym kieruje, nie ma długów.

- Ale to chyba ostatni taki dobry rok. Bo z tego, co wiemy od NFZ, w przyszłym roku brak będzie zapłat za nadwykonania. To może spowodować problemy - stwierdził.

I podkreślał, że ewentualne kłopoty szpitala nie uderzą w pacjentów: - Przecież pacjentów przyjmować musimy.

DOSTĘP PREMIUM