Wałęsa oburzony na IPN: Robią wszystko, żeby mi dołożyć

Dwa lata zajęło IPN zbadanie, czy da się podważyć wyrok sądu lustracyjnego wobec Lecha Wałęsy na podstawie książki Cenckiewicza i Gontarczyka. Uznał, że nie, ale nigdy tego nie przyznał publicznie - pisze ?Gazeta Wyborcza?. Były prezydent jest tym mocno rozgoryczony: - Oni robią wszystko, żeby dołożyć. A tyle walczyłem, tyle płaciłem...

W 2010 r. Biuro Lustracyjne Instytutu Pamięci Narodowej ogłosiło, że słynna książka o współpracy Lecha Wałęsy z SB "nie przynosi nowych faktów" i nie można na jej podstawie wznowić procesu lustracyjnego byłego prezydenta. Tej informacji nigdy jednak nie podano do wiadomości publicznej, a wyszła ona na jaw przypadkiem .

"Nadal są politycy, którzy mi zazdroszczą"

Były prezydent jest rozgoryczony postawą Instytutu. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówi, że IPN "robi wszystko, żeby mu dołożyć". - Napisali książkę, a później główkowali, jak ją wykorzystać. Sytuacja jest skomplikowana, bo czy teraz mam prosić, żeby sam Cenckiewicz książkę zjadł? Mam tego serdecznie dosyć. Tyle walczyłem, tyle płaciłem. A bez tych początków z lat 70. nie byłbym w stanie poprowadzić do zwycięstwa - mówił Lech Wałęsa.

Według niego problem z IPN mogłaby rozwiązać Platforma, tyle że nie chce tego zrobić. - Jest paru polityków, nawet teraz na szczytach władzy, na wysokich stanowiskach, którzy mi zazdroszczą. Nie chcę wskazywać palcem... Paru ludzi jest tam zainteresowanych, żeby te spory dalej się toczyły - skwitował były prezydent.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM