Współczesna polityka i Powstanie Styczniowe. "Będzie odnowa moralna i czarne szaty - to nowy pomysł Kaczyńskiego"

Rok 2013 ogłoszono Rokiem Powstania Styczniowego. - Dziś powstanie nie służy pamięci, a bieżącej polityce. To nowy pomysł Jarosława Kaczyńskiego. Będzie odnowa moralna i czarne szaty - oceniła w TOK FM Janina Paradowska. Prof. Radosław Markowski uważa, że o powstaniu należna jest pamięć, ale "nie należy go czcić".

Rok 2013 jest - decyzją Senatu - Rokiem Powstania Styczniowego, które wybuchło 150 lat temu. Prawo i Sprawiedliwość chciało, żeby podobną uchwałą przyjął Sejm. Rocznica wybuchu powstania jest dla partii Jarosława Kaczyńskiego bardzo ważna. PiS chce, żeby obchody objęły cały kraj. Szczegóły ma opracować specjalny partyjny zespół historyczno-polityczny.

Sam prezes Prawa i Sprawiedliwości poświęca dużo uwagi. W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" przypominał, jak Polacy "odrzucili postawy zabawowe i konsumpcyjne na rzecz postawy patriotycznej". - W Warszawie odbywały się ogromne demonstracje i to ogarnęło znaczną część społeczeństwa, także tę, która zwykle się sprawami narodowymi nie zajmowała - mówił.

Zdecydowała polityka

Zdaniem Janiny Paradowskiej, czczenie rocznicy ma niewiele wspólnego z edukacją historyczną.

- Dziś powstanie nie służy pamięci, ale bieżącej polityce. To nowy pomysł Jarosława Kaczyńskiego. Będzie odnowa moralna i czarne szaty. Wzorem jest to, jak przed powstaniem następowała odnowa moralna przede wszystkim wśród inteligencji - powiedziała publicystka "Polityki" w "Poranku Radia TOK FM".

Pamięć - tak. Nie - dla czczenia

Socjolog prof. Radosław Markowski uważa, że o powstaniach narodowych należy pamiętać. Choć nie kryje, że należy "do gangu, który jest zdecydowanie" przeciwny takim zrywom narodowym.

- Coraz bardziej jestem Czechem w tych wielkich historycznych sprawach, które wydarzyły się w Europie. Ta szwejkowska zasada, żeby siedzieć w gospodzie, pilnować temperatury piwa i czekać, aż przejadą ci szaleńcy z jednej strony na drugą, wydaje mi się bardziej racjonalna niż to nasze rzucanie się - argumentował w TOK FM.

Powstanie styczniowe upadło jesienią 1864 roku. Zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób, a około 40 tys. zesłanych zostało w głąb Rosji. Reakcją na powstanie była też rozpoczęta po jego zakończeniu rusyfikacja.

DOSTĘP PREMIUM