"Będę szukał podejrzanych plecaków". "Nie róbmy z Sejmu fortecy". Politycy po prowokacji Sekielskiego

- Teraz czuje się w Sejmie znacznie mniej pewnie - tak szef SLD Leszek Miller komentuje dziennikarską prowokację Tomasza Sekielskiego. Ten udowodnił, że do Sejmu - bez kontroli - można wnieść materiały wybuchowe.

- Nie ma potrzeby tworzyć nowych procedur bezpieczeństwa ani ogradzać Sejmu murem. Najważniejsze jest przestrzeganie już istniejących zasad bezpieczeństwa - mówił Miller na konferencji prasowej. I dodał, że odtąd na swoich konferencjach prasowych będzie się uważnie rozglądał - "czy pod krzesłem nie ma jakiegoś podejrzanego plecaka"...

Był audyt - wniosków nie poznamy. Na razie

- Czytałem wnioski z audytu, ale nie mogę o nich mówić - komentuje Marek Biernacki z PO. Jako członek komisji ds. specsłużb zapoznał się z tezami raportu, którego przygotowanie zleciła marszałek Ewa Kopacz pod koniec zeszłego roku, po zatrzymaniu tzw. Brunobombera. - Ten audyt wskazywał pewne błędy - mówi Biernacki.

Pytany przez TOK FM, czy to konkretne wejście (przez które bez kontroli reporter wniósł materiały wybuchowe - red.) było w audycie wskazane jako źle zabezpieczone, odpowiada: "Nie, w żadnym wypadku. Wskazywano pewne uchybienia". Gdy pytamy - jakie - Biernacki zasłania się tajemnicą.

Za bezpieczeństwo zapłacimy

Biernacki krytycznie podchodzi do planów marszałek Sejmu i części posłów - którzy chcą, by tzw. "tyły" parlamentu, od strony ulicy Wiejskiej, ogrodzić. Zdaniem polityka najlepiej zainwestować w sprzęt elektroniczny oraz w pracę ochroniarzy.

- Nie ma potrzeby budowania kolejnych murów i zasieków - dodaje Marek Sawicki z PSL. - Wariatów nigdzie nie brakuje i nawet najbardziej strzeżone twierdze przez tych wariatów od czasu do czasu są burzone - dodaje.

Podobnie sytuację ocenia Robert Biedroń z Ruchu Palikota. Według niego robienie z Sejmu fortecy nie jest rozwiązaniem. - Im bardziej transparentny, otwarty Sejm, im łatwiej będzie się do niego dostać (...), tym mniej zagrożeń - ocenia. Według Biedronia im bardziej posłowie odgrodzą się od społeczeństwa, tym gorzej dla nich. - Już dziś politycy są kompletnie odrealnieni, żyją w innym świecie. Jeszcze zbudujemy tu mur i już w ogóle będziemy na innej planecie - dodaje.

Co dalej?

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz rano miała wypowiedzieć się ws. zabezpieczeń w Sejmie. Nie zrobiła tego do tej pory. Tymczasem, według nieoficjalnych informacji, po Sejmie krążą już kontrolerzy - z Kancelarii Sejmu i Straży Marszałkowskiej. Sprawdzają, w jaki sposób można dotrzeć do różnych newralgicznych punktów gmachu. A ostateczne konsekwencje afery z bombą dotknąć mogą - jak powszechnie słychać w Sejmie - głównie dziennikarzy, którym będzie dużo trudniej poruszać się po budynku.

DOSTĘP PREMIUM