Rząd lekceważy matki I kwartału, a opozycja w letargu. Są pieniądze na benefity dla władzy, a na dzieci nie ma [LIST]

Rząd PO-PSL nie może znaleźć w budżecie 150 mln zł na dzieci, ale za to bez problemów pieniądze znajdują się na kler, administrację, wojny w Iraku i Afganistanie, fotoradary stawiane w miejscach nieuzasadnionych i różne benefity dla władzy - pisze w liście do redakcji Artur Olejnik w imieniu 80 tysięcy tzw. matek I kwartału, czyli tych, które urodzą przed wprowadzeniem zmian i nie będą miały szans na dłuższy urlop rodzicielski.

List pana Artura publikujemy w całości poniżej (śródtytuły pochodzą od redakcji):

"Chciałbym zwrócić uwagę czytelników na problem działań rządu w zakresie polityki prorodzinnej. Otóż 2013 r. ma być według rządu "Rokiem rodziny". Premier Donald Tusk zapomniał jednak dodać, że rodziny tej po 17.03.2013, bo planowane zmiany polegające na wydłużeniu urlopu macierzyńskiego do roku czasu objąć mają tylko matki, które urodzą po 17.03.2013 r.

Przeciwko segregacji dzieci z rocznika 2013 protestuje Stowarzyszenie "Matek I kwartału". Z ich głosem nie liczą się jak dotąd rządzący z PO i PSL, zaś opozycja, która ma pełne usta sloganów dotyczących rodziny, także tkwi w letargu, zresztą nie tylko w tej sprawie.

Rząd daje pieniądze na wojny, kler i administrację, a nie znajduje na dzieci

Szacuje się, że objęcie rocznym urlopem macierzyńskim także matek I kwartału to dodatkowy wydatek dla budżetu państwa w kwocie około 150 mln zł. Rząd twierdzi, że nie jest możliwe znalezienie tych pieniędzy w budżecie. Senatorowie PO, bo takich mamy głównie w Senacie, zgłaszając poprawki do ustawy budżetowej, znaleźli natomiast takie kwoty jak np.:

 

- 94 mln zł na przywrócenie finansowania kleru w ramach Funduszu Kościelnego

 

- 400 mln zł na przedłużenie agonii LOT-u

 

- 23 mln zł na zwiększenie budżetu Kancelarii Senatu

 

- 3 mln zł na budowę pomnika w Smoleńsku.

Rząd PO-PSL nie może znaleźć w budżecie 150 mln zł na dzieci, ale za to bez problemów pieniądze znajdują się na kler, administrację, wojny w Iraku i Afganistanie, fotoradary stawiane w miejscach nieuzasadnionych, cotygodniowe wycieczki lotnicze Donalda Tuska z Warszawy do Gdańska i z powrotem, diety, biura poselskie, dodatki i inne benefity dla władzy, rzesze doradców, konsultantów, asystentów itp. itd.

Niekorzystne dla obywatela zmiany - od początku roku, korzystne - od II kwartału

Rząd, w ramach na opak rozumianej polityki prorodzinnej, wiele zmian zdążył już wprowadzić i to nadzwyczaj sprawnie i szybko. Szkoda tylko, że zmiany te są niekorzystne dla rodzin:

1. Od początku 2013 roku becikowe należne jest tylko rodzinom, w których dochód nie przekracza 1922 zł - według rządu nieco wyższe dochody świadczą o bogactwie tych rodzin

 

2. Od początku 2013 likwidacja ulgi podatkowej na dziecko

 

3. Od początku 2012 podniesienie VAT z 8% do 23% na artykuły dziecięce

 

4. Od początku 2012 podniesienie VAT z 0% do 5% na książki.

Oszczędności z zabranego becikowego, wyższego VAT, likwidacji ulgi na I dziecko itp. z nadwyżką pokryją dodatkowe koszty rocznych urlopów macierzyńskich dla matek z I kwartału. Przy dzisiejszych ustaleniach matki te są wielokrotnie poszkodowane przez państwo.

Rząd tłumaczy, że przy tego typu zmianach jak wydłużenie urlopu macierzyńskiego, konieczne jest zawsze wyznaczenie daty wejścia w życie zmienionych przepisów. Oczywiście, że tak, tylko dlaczego wszystkie niekorzystne z punktu widzenia obywateli zmiany wprowadza się od razu, z początkiem roku, a te korzystne w trakcie roku - dopiero od 18.03.2013?

Niby polityka prorodzinna, a miejsca w żłobkach tylko dla szczęściarzy

Donald Tusk i jego współpracownicy z PO i PSL karmią nas propagandą o zielonej wyspie, o rzekomej polityce prorodzinnej, o niekorzystnych demograficznych zmianach, które trzeba jak najszybciej odwrócić, o konieczności inwestowania w najmłodsze pokolenie. Kiedy jednak przychodzi do konkretnych decyzji, to widać tylko cięcia socjalne i kolejne obciążenia dla podatników.

W dodatku państwo polskie nie spełnia swojej funkcji, jeżeli chodzi o żłobki i przedszkola - tylko szczęściarze mogą liczyć na miejsca, a zwykły obywatel zmuszony jest albo do zatrudniania niań, albo oddawania dzieci do płatnych żłobków i przedszkoli, gdzie narażone są na kneblowanie jak ostatnio we Wrocławiu, albo do rezygnacji z wynagrodzenia (bezpłatny urlop wychowawczy lub zwolnienie się z pracy). Taka jest polska rzeczywistość pod rządami PO-PSL. Może rząd przynajmniej zagwarantuje dyskryminowanym matkom I kwartału 2013 bezpłatne miejsca w żłobkach?

Matki I kwartału i ich rodziny, to razem 480 tysięcy wyborców

Donald Tusk i jego koledzy z PO i PSL tak bardzo interesują się sondażami wyborczymi. Chciałbym im uzmysłowić, że matek I kwartału jest około 80 000, doliczając do tego ojców i dziadków z obu stron, to ilość dorosłych ludzi zainteresowanych bezpośrednio problemem segregacji dzieci z rocznika 2013 przez rząd jest 480 000. To jest już realna siła w wyborach i przedstawiciele PO i PSL mogą być pewni, że ci ludzie na pewno nie zagłosują na te partie, a dodatkowo będą przekonywać innych ludzi, aby postąpili podobnie.

Z poważaniem

 

Artur Olejnik".

Na list Artura Olejnika nadesłany do redakcji portalu Gazeta.pl zareagował minister pracy i polityki socjalnej Władysław Kosiniak-Kamysz. Odpowiedź ministra publikujemy tutaj .

DOSTĘP PREMIUM