Urlopy rodzicielskie? Nasz czytelnik pisze list, minister mu odpowiada

List w sprawie dyskryminowania "matek I kwartału" wysłał do redakcji Gazeta.pl nasz czytelnik. Na jego zastrzeżenia odpowiedział minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Chciałbym zwrócić uwagę czytelników na problem działań rządu w zakresie polityki prorodzinnej. Otóż 2013r. ma być według rządu "Rokiem rodziny". Premier Donald Tusk zapomniał jednak dodać, że rodziny tej po 17.03.2013, bo planowane zmiany polegające na wydłużeniu urlopu macierzyńskiego do roku czasu objąć mają tylko matki, które urodzą po 17 marca. Wyłącza więc z niego "matki I kwartału", czyli te, które urodzą dzieci przed datą wprowadzenia zmian - pisze pan Artur, nasz czytelnik. Cały list przeczytasz tu >>>

Minister: Panie Arturze, nie chcemy dłużej gadać, chcemy działać

Na list naszego czytelnika odpowiedział minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. - Szanowny Panie Arturze, rozmawiamy o polityce rodzinnej od lat, tylko nic z tego nie wynika dla polskich rodzin. Nie chcemy już dłużej gadać, chcemy coś naprawdę zrobić - zaczął minister.

Kosiniak-Kamysz broni się, mówiąc, że w dzisiejszych czasach, trudno jest wygospodarować w budżecie 2 miliardy złotych, a tyle kosztować będą rocznie urlopy rodzicielskie. - Mam nadzieję, że Pan Premier nie urwie mi głowy jeśli zdradzę, że początkowo dłuższe urlopy miały objąć dopiero rodziców dzieci urodzonych po 1 września - pisze. Całą odpowiedź przeczytasz tu >>>

"Nie dali, a ukradli, nie samochód, a rower"

Ominięciem "matek I kwartału" rozczarowana jest też blogerka Obywatelka, która pisze: nasze państwo (czytaj: rządzący) po raz kolejny coś obiecuje, niby to frontem do obywateli, niby chce dobrze, a wychodzi jak zwykle. Wydłużenie płatnych urlopów macierzyńskich brzmiało jak namacalna zmiana na froncie walki o wzrost dzietności (zakładam, że jest to nam potrzebne). Obiecano, że wydłużone zostanie. Nie obiecano dokładnie kiedy - to pierwszy błąd. Obiecując trzeba być bardzo dokładnym. Bo potem wychodzi, jak w radiu Erewań, że nie dali, a ukradli, nie samochód, a rower.

Cały wpis przeczytasz na blogu TOK FM >>>

DOSTĘP PREMIUM