"Akcja z Tuleyą ma wymiar profilaktyczny. Niech każdy wie, że ręka podniesiona na IV RP będzie odrąbana"

"Oto ludzie IV RP, na szczęście pozbawieni instrumentów, które daje państwo, robią z Tuleyą to, co robili z doktorem G. Miał czelność podnieść rękę na IV RP, stał się więc obiektem całych dni nienawiści" - pisze w najnowszym "Newsweeku" Tomasz Lis.

Lis wraca do kontrowersji wywołanych przez uzasadnienie orzeczenia ws. dr. G. Sędzia Igor Tuleya ocenił taktykę organów ścigania jako "przerażającą". - Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50., czasów największego stalinizmu - mówił sędzia.

Dzisiaj naczelny "Newsweeka" komentuje działania polityków i publicystów próbujących zdyskredytować sędziego: "Niech każdy wie, że ręka podniesiona na IV RP będzie odrąbana. Mechanizm szczucia, nagonki, podjudzania funkcjonuje świetnie".

"Na tamtą chorobę nie jest odporny nikt..."

"IV RP zatruła wiele umysłów" - podkreśla Lis. Dodaje jednak, że potępiając praktyki wspomnianej IV RP, trzeba pamiętać, że "na tamtą chorobę nie jest odporny nikt, kto obserwował jej rozwój". Naczelny tygodnika więc apeluje, że krytykując opisaną przez siebie politykę, "zapoznając się z historią choroby", powinniśmy uważnie obserwować, czy "nie widzimy u siebie jej objawów".

Cały komentarz w najnowszym numerze "Newsweeka".

DOSTĘP PREMIUM