Prawnik o związkach partnerskich: To nie dewiacja. Posłowie niedouczeni, nie znają prawa

- Niezgodny z konstytucją jest brak regulacji dotyczących związków partnerskich. Sejmowa debata na ten temat nie może przejść bez echa. Takiego języka nie powinno się używać - mówi portalowi Gazeta.pl mec. Marcin Górski. I tłumaczy, jak bardzo polskie państwo utrudnia życia osobom w nieformalnych związkach.

Sejm odrzucił wszystkie projekty ustaw o związkach partnerskich. Podczas debaty posłowie prawicy przekonywali, że takie rozwiązania prawne są niepotrzebne, a wszystko można załatwić u notariusza. O opinię pytamy mec. Marcina Górskiego, który pracował nad odrzuconymi projektami.

Łukasz Głombicki: Panie mecenasie, w czym pomogłoby wprowadzenie związków partnerskich osobom, które żyją w nieformalnych relacjach?

Mec. Marcin Górski: Uregulowanie spraw związanych z życiem codziennym to pierwsza taka korzyść. Odwiedziny w szpitalu, uzyskiwanie informacji o stanie zdrowia partnera - w tej chwili wymaga to różnych upoważnień. Chodzi też np. o zaliczenie partnera do pierwszej grupy dziedziczenia - z tym się wiąże m.in. zwolnienie z podatku od spadku. Ważną kwestią jest prawo do odmowy składania zeznań - w tej chwili w przypadku osób pozostających w związku nieformalnym może to być różnie interpretowane.

Istotną korzyścią wprowadzenia związków partnerskich jest pokazanie społeczeństwu, że pozostawanie w takim związku nie jest niczym złym, nagannym, nie jest stanem chorobowym, nie stanowi dewiacji. Jest konsekwencją jednej z orientacji seksualnych. Takie związki zasługują na szacunek, ponieważ są chronione autorytetem prawa.

Historyczne przemówienie Tuska. Za to dziękował mu poseł Biedroń >>>

Warto podkreślić, że nie tyczy się to tylko związków homoseksualnych.

- Nie ma znaczenia, czy są to związki homo- czy heteroseksualne. Trzeba też pamiętać - o czym nie było mowy podczas debaty - że wprowadzenie możliwości zawarcia związku partnerskiego dałoby większą przejrzystość funkcjonowania wielu instytucji. Osoby pozostające w związku partnerskim musiałyby składać oświadczenia dot. stanu majątkowego partnera w przypadku takich osób jak posłowie na Sejm i europosłowie.

Takie osoby podlegałyby wyłączeniom od rozpoznawania spraw dot. partnera w postępowaniach administracyjnych i sądowych. Nie mogłyby pozostawać w stosunku podległości służbowej w placówkach nauki i szkolnictwa wyższego. Jak szef katedry ma żonę i ona pracuje w jego katedrze, to nie jest dobre, może prowadzić do faworyzowania.

Czy uchwalenie takiej ustawy dałoby państwu jakieś oszczędności?

- W niektórych przypadkach tak. Jak ktoś podejmuje pracę w służbach regulowanych i należy mu się mieszkanie służbowe, a w tej miejscowości mieszkanie ma partner tej osoby, to państwo nie będzie musiało służbowego lokum zapewniać.

To są także oszczędności mniej policzalne, ale jednak istotne. Jeżeli dajemy ludziom możliwość życia zgodnie z własną tożsamością, to powodujemy wzmożenie dobrostanu, w którym ci ludzie funkcjonują. Oni mają stabilność, pewność prawną. Bez tego pojawiają się frustracje społeczne, i to się przekłada na środki, jakie państwo przekazuje na opiekę zdrowotną.

Oczywiście pewne koszty też będą. Możliwość otrzymania zasiłku pogrzebowego po zmarłym partnerze, renta po zmarłym partnerze. Przeliczamy proste, ludzkie sprawy na śmieszne koszty. Więcej wydajemy na funkcjonowanie Sejmu i takich "debat" jak wczoraj.

We wczorajszej debacie pojawiały się głosy, że większość spraw takie osoby mogą załatwić przez notariusza.

Takie opinie mogą wynikać z niedouczenia albo ze złej woli. Nie ma możliwości wykluczenia roszczenia o zachowek w sytuacji, kiedy uposaży się na wypadek śmierci osobę, z którą pozostaje się w związku partnerskim, póki nie umieści się partnera w pierwszej grupie dziedziczenia, nawet jak się w testamencie wszystko tej osobie zapisze.

Nie wiem, na jakim świecie funkcjonują posłowie, może ich zdaniem można wszystko załatwić... W realnym świecie załatwienie czegokolwiek na zasadzie pełnomocnictwa zależy w dużym stopniu od tego, kto to pełnomocnictwo będzie przyjmował. Legitymowanie się pełnomocnictwem czasem nie załatwia sprawy na przykład w szpitalu.

Jakim pełnomocnictwem posłowie chcieliby niby rozwiązać sprawę związaną z pochówkiem? Oni co prawda tworzą prawo, ale ja takiej umowy na oczy nie widziałem. Nie da się wykluczyć sporu rodziny z kimś - w świetle prawa - obcym.

To, co posłowie opowiadają, to są bzdury, które wynikają albo z ich niewiedzy - i tu się dziwię, bo są wśród nich prawnicy - albo z krańcowo złej woli.

Czy to nie jest dyskryminacja? Gdybym chciał być w związku partnerskim, moje państwo nie dość, że nie daje mi takiej możliwości, to jeszcze każe mi płacić za umocowanie mojego partnera lub partnerki.

- Bez wprowadzenia jakieś formy związków partnerskich, zwłaszcza homoseksualnych, bo nie ma alternatywy w postaci małżeństwa, będziemy naruszać zasadę niedyskryminacji. Co więcej, odczujemy to prędzej czy później. Wielu prawników, którym nieobce jest poczucie sprawiedliwości i wrażliwości społecznej, z przyjemnością wykaże to polskiemu państwu przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Jako prawnik zajmujący się również prawami człowieka jestem zdumiony, że w Polsce w ten sposób podchodzi się do praw człowieka. Że z ust posłów na Sejm usłyszałem takie słowa, jakie padły wczoraj w debacie. To są słowa niegodne i haniebne, a padały ze strony prawników, nauczycieli akademickich. Dziwię się, że nasze państwo na to pozwala. Dajemy przyzwolenie na język, który nie powinien być używany. Ta debata nie może przejść bez echa.

Jak ocenia pan wczorajszą wypowiedź ministra sprawiedliwości, że proponowane zmiany są sprzeczne z konstytucją?

- Wypowiedź ministra Gowina szkodzi tej sprawie... Tyle że on jest filozofem, więc rozumiem, że może się na prawie nie znać.

Była doskonała wypowiedź prof. Wyrzykowskiego, sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, który w przeciwieństwie do autorów tych wypowiedzi na tej kwestii się zna. Pan prof. słusznie zauważał, że artykuł 18 konstytucji nakazuje naszemu państwu szczególną ochronę pewnej formy małżeństwa. Ten zapis nie powinien być poddawany wykładni wykluczającej. Nie można też zapominać np. o artykule 32, który mówi o zasadzie równości, równego traktowania i zakazie dyskryminacji.

Przypominam, że artykuł 18 konstytucji nakazuje chronić rodzinę. Nie ulega wątpliwości, że związek dwóch osób, niezależnie jakiej płci, który jest związkiem o charakterze uczuciowym, zgodnym z prawem, wyrażający się w stałym pożyciu, jest rodziną. W rozumieniu art. 8 europejskiej konwencji, a zatem również art. 18 konstytucji. On także podlega szczególnej ochronie polskiego państwa.

Pytam więc, jaką szczególną ochronę dajemy rodzinom, które nie chciały bądź nie mogły wziąć ślubu? Przypominam, że to posłowie odpowiadają za tworzenie prawa zgodnego z konstytucją. Nie wprowadzając możliwości zawarcia związku partnerskiego, jesteśmy w stanie niezgodności z konstytucją. Ustawodawca w sposób świadomy zdecydował się nie zrealizować swojej konstytucyjnej powinności.

DOSTĘP PREMIUM