Nowy kodeks etyki dla posłów? "Nie można wymusić kulturalnego zachowania, ale..."

- Być może kodeks etyki jest potrzebny w czasach, w których mamy do czynienia z upadkiem etosu parlamentarzystek i parlamentarzystów. Chociażby, żeby wywołać dyskusję - mówi o pomyśle Ruchu Palikota karnistka prof. Monika Płatek.

Prof. Płatek odnosi się do informacji "Gazety Wyborczej" , według której prof. Jan Hartman, etyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, wraz z prof. Magdaleną Środą, etyczką z Uniwersytetu Warszawskiego, opracowują nowy kodeks etyki poselskiej. Na prośbę posłów Ruchu Palikota.

- Świetnie, że będą to robić Hartman i Środa, ale gdybym była szefową Ruchu Palikota, to zadbałabym o to, żeby zaprosić do tworzenia tego dokumentu przedstawicielki i przedstawicieli grup, z którymi jest mi nie po drodze. Chociażby po to, żeby mieć w tym jakąś debatę i spór - komentuje w rozmowie z nami prof. Monika Płatek. - Nawet jeżeli z tego nic nie wyjdzie, to ze względu na to, co się teraz dzieje, jest to potrzebne. Żebyśmy zdali sobie sprawę z tego, że nie jest u nas dobrze z etyką - dodaje.

"Potrzebny dokument. Chociażby, żeby dyskutować"

Profesor Płatek podkreśla, że już istnieje i funkcjonuje uchwała o zasadach etyki poselskiej . Proponowane przez prof. Hartmana nowe zasady (m.in. wprowadzenie do komisji etyki poselskiej osoby spoza Sejmu) jednak stawiałyby przed nami nowe pytania. - Stajemy przed problemem: czy można w przepisie wymusić kulturalne zachowanie się posłów? Wydaje się, że nie można; że potrzebne jest ciśnienie samego środowiska, przywołanie do przyzwoitości i przypominanie, że to parlamentarzyści i parlamentarzystki nadają ton, który oddziałuje na to, jak my się kontaktujemy w społeczeństwie - mówi karnistka.

Zaznacza jednak od razu, że chociażby dla wywołania dyskusji taki dokument jest potrzebny. - Widzę, jak wielką szkodą jest brak przedmiotu "etyka prawnika" dla wszystkich studentów prawa na pierwszym roku. Taki przedmiot istnieje w wielu uczelniach amerykańskich. Tam studenci uczą się zasad etyki postępowania. To nie oznacza, że oni tych zasad nie łamią, oznacza jednak, że nie ma wątpliwości, że je łamią, kiedy to robią. Dzięki temu wiemy, że środowisko identyfikuje takie zachowanie i je potępia.

Przyzwolenie?

- Być może kodeks etyki potrzebny jest w czasach, w których mamy do czynienia z upadkiem wzorców postępowania i upadkiem etosu parlamentarzystki i parlamentarzysty? - zastanawia się Płatek i dodaje, że trzeba w końcu powiedzieć, że np. posłanka Pawłowicz nie mogłaby się zachowywać tak, jak się zachowuje, gdyby nie istniało powszechne przyzwolenie w Sejmie na takie zachowania.

DOSTĘP PREMIUM