Dorn: "To od PiS-u może zależeć, czy wicemarszałkiem zostanę ja, czy Grodzka..."

- Dla Kaczyńskiego byłoby niewygodne, gdyby ktoś rekomendowany przez Solidarną Polskę został wicemarszałkiem - mówił w Poranku TOK FM Ludwik Dorn, kandydat SP na wicemarszałka Sejmu. - Ale może być sytuacja, że to od głosów PiS będzie zależało, czy to przedstawiciel prawicy, czy Ruchu Palikota zostanie wicemarszałkiem - dodał.

Dorn odnosił się do wniosku Ruchu Palikota o odwołanie z funkcji wicemarszałka Sejmu Wandy Nowickiej i powołania na to stanowisko innej posłanki RP - Anny Grodzkiej. Jednak przeciw pomysłowi partii Palikota już opowiedziały się władze klubu PO i klubu PSL - a to m.in. od ich głosów będą zależały dalsze losy obu posłanek.

- Można było się spodziewać takiej decyzji Platformy - komentował w Poranku TOK FM Dorn, kandydat Solidarnej Polski na wicemarszałka Sejmu. - To jest jakiś sposób na uniknięcie dosyć kłopotliwego wyboru i jego konsekwencji, bo dla PO jednak byłoby kłopotliwe, gdyby wicemarszałkiem została pani Grodzka albo ja - stwierdził.

Akcent "dziwaczności"?

- Najbardziej kłopotliwa byłaby sytuacja posłów, którzy musieliby wybrać albo poseł Grodzką, albo mnie - kontynuował Dorn. - Ja bym doradzał koleżankom i kolegom z mojego klubu, aby wstrzymali się od głosu ws. odwołania Nowickiej. Oczywiście dla Solidarnej Polski jest istotne, żebym to ja - kandydat klubu - został wicemarszałkiem, ale prawdopodobieństwo tego jest mniejsze niż prawdopodobieństwo, że wicemarszałkiem zostanie pani Grodzka. A ze względów ogólnopaństwowych jest dla nas istotne, by pani Grodzka nie była członkiem prezydium Sejmu - dodał.

Polityk stwierdził, że "przy różnych zastrzeżeniach do pani Nowickiej", ona - w przeciwieństwie do Grodzkiej "nie daje tego akcentu dziwaczności". Dorn podkreślił jednak, że "nigdy nie powie" o Annie Grodzkiej, że to "osoba śmieszna czy niepoważna". - Ale żyjemy postrzegani przez otoczenie. Te grzechy ciężkie i postępowania skrajnie niemoralne są naturalną, choć naganną częścią świata normalnego. Trzeba to plenić, ograniczać - zaznaczył.

Dorn czy Grodzka - jak zagłosowałby PiS?

Ludwik Dorn zwrócił też uwagę na matematykę sejmową - gdyby doszło do głosowania nad odwołaniem Nowickiej, różne partie znalazłyby się w kłopotliwej sytuacji. - Dla pana Kaczyńskiego byłoby niewygodne, gdyby ktoś rekomendowany przez SP został wicemarszałkiem. W głosowaniu jednak znaleźliby się w sytuacji, w której musieliby wybierać: Grodzka albo Dorn. Może być sytuacja, że w głosowaniu zabraknie ich głosów, żeby to przedstawiciel prawicy, a nie Ruchu Palikota, został wicemarszałkiem.

DOSTĘP PREMIUM