Szef MON znowu przeprasza za "raport Macierewicza". Paradowska: "Może Macierewicz powinien za to zapłacić?"

- Szef MON znowu przeprasza za kłamstwa, które były podane w tzw. raporcie z likwidacji WSI. Może Antoni Macierewicz powinien współuczestniczyć w finansowaniu tych przeprosin i wypłatach odszkodowań? - zastanawiała się w Poranku TOK FM Janina Paradowska.

"Minister Obrony Narodowej przeprasza Pana Marcina Krzyszychę za opublikowanie jego imienia i nazwiska oraz informacji o jego osobie w 'Raporcie o działaniach żołnierzy i pracowników WSI...'" - takie ogłoszenie płatne pojawiło się w czwartek na drugiej stronie "Gazety Wyborczej". - I tak się zdarza, że właściwie co drugi, trzeci dzień otwierając gazety na drugiej stronie, widzimy komunikat "Minister Obrony Narodowej przeprasza" - mówiła w porannym przeglądzie prasy w TOK FM Janina Paradowska.

- No i dzisiaj minister obrony narodowej przeprasza. Za co? Za kłamstwa, które były podane w tzw. raporcie z likwidacji WSI. Tym razem okazuje się, że pan Marcin Krzyszycha nie działał w sposób sprzeczny z prawem. "W szczególności nieprawdziwe jest twierdzenie zawarte w raporcie, jakoby pan Marcin dostarczał wywiadowi wojskowemu informacji dotyczących funkcjonowania kancelarii Sejmu" - przytaczała ogłoszenie publicystka.

"Może Macierewicz powinien się dorzucić?"

- Te ogłoszenia zajmują powierzchnię, ktoś musiał za nie zapłacić, a konkretnie - MON. Chciałabym wreszcie zobaczyć rozliczenie kosztów działania pana Macierewicza. A one wciąż rosną - oburzała się Paradowska. - Oprócz tego, że szef MON nieustannie przeprasza, to jeszcze wypłacane są odszkodowania. To wszystko idzie z pieniędzy podatników; te wszystkie zabawy, które się odbywały pod hasłem walki z patologiami WSI i rozwiązania ich mają swój konkretny wymiar finansowy. I nie wiem, czy pan Antoni Macierewicz nie powinien współuczestniczyć w finansowaniu tego.

- Pewnie nie ma takiego paragrafu, który by to wymusił, ale powinniśmy przynajmniej wiedzieć, ile nas kosztuje działalność pana Macierewicza jako likwidatora WSI - podkreśliła publicystka.

Koszty? Według Dukaczewskiego...

Przy jednym z poprzednich ogłoszeń o podobnej treści Paradowska podobne pytanie zadała gen. Markowi Dukaczewskiemu. - W tej chwili to jest kwota ok. 900 tys. zł, jakie minister obrony narodowej, a więc i każdy podatnik, musiał wyłożyć [w ramach odszkodowań - red.] za kompletny brak profesjonalizmu i rzetelności pracy komisji weryfikacyjnej. Dlaczego mamy za to wszystko płacić? A nie możemy zażądać, aby konsekwencje, także finansowe, poniosły osoby odpowiedzialne za ten stan? - pytał wtedy Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych.

Chodzi o tzw. listę wstydu Antoniego Macierewicza, który za rządów PiS przewodniczył komisji weryfikacyjnej i doprowadził do opublikowania w lutym 2007 r. blisko 400-stronicowego raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych (zdecydował o tym prezydent Lech Kaczyński). Osoby wymienione w aneksie 16 do raportu - jako "współpracujący niejawnie z WSI" - poszły do sądu z pozwami o naruszenie dóbr osobistych. Okazało się jednak, że rozwiązanej już komisji Macierewicza pozwać nie można. Można skarb państwa reprezentowany przez MON, choć komisja ministerstwu nie podlegała.

DOSTĘP PREMIUM