Afera Nowickiej? "A wicemarszałkowie - ciepłe posadki z minimum odpowiedzialności?"

- Palikot jako polityk poległ całkowicie na sprawie Nowickiej - rozkręcił aferę, która obróciła się przeciwko niemu - komentowała w Poranku TOK FM Dominika Wielowieyska. - Ale źródłem tej afery jest to, że Nowicka - jak inni wicemarszałkowie - wzięła premię. Nie można o tym zapominać - dodała.

Wielowieyska wracała w Poranku TOK FM do afery wokół Wandy Nowickiej i nieudanej próby Ruchu Palikota odwołania jej z funkcji wicemarszałka. RP argumentował, że powodem wniosku o odwołanie Nowickiej jest to, że - podobnie jak inni wicemarszałkowie - przyjęła doroczną premię.

- Palikot jako polityk poległ całkowicie - rozkręcił aferę, która obróciła się przeciwko niemu. To oznacza, że umiejętności polityczne Palikota są bardzo słabe - komentowała Wielowieyska. - Ale jeśli wejrzeć w warstwę merytoryczną całej historii, to jestem ostatnią osobą, która by uznała Wandę Nowicką za męczenniczkę - dodała.

"Wygodna, ciepła posadka"

- Niezależnie od tego, jakie głupstwa Palikot wygaduje i jak głupich sformułowań używa, Nowicka - tak jak inni marszałkowie - wzięła bardzo wysoką premię, która moim zdaniem jest nieuzasadniona - podkreśliła prowadząca Poranek TOK FM. - Zawsze uważałam, że posada wicemarszałka to wygodna, ciepła posadka z minimum odpowiedzialności, natomiast bardzo dużymi przywilejami - dodała.

Wielowieyska szybko jednak zastrzegła: - Nie jestem zwolenniczką populistycznych haseł, że "władza daje sobie duże pieniądze". Jestem za tym, żeby dawać nagrody, ale urzędnikom, szczególnie tym na szczeblu wiceministra czy dyrektora departamentu. To ludzie, których odpowiedzialność za podejmowane decyzje jest bardzo duża, obciążenie i stres olbrzymie, natomiast pieniądze - w porównaniu z sektorem prywatnym - niewielkie - zauważyła dziennikarka. - I takich ludzi - specjalistów, ekspertów - trzeba w administracji publicznej utrzymywać, właśnie dając im nagrody za konkretne zasługi.

A inni wicemarszałkowie? "O prezydium Senatu nie wspominając..."

- Ja u wicemarszałków żadnych zasług nie widziałam. I o tym nie wolno zapominać - że takie było źródło afery związanej z Nowicką - podkreśliła Wielowieyska. - Trzeba też oczywiście uznać, że nie sama Nowicka brała te premie, ale także inni wicemarszałkowie, o których cisza, nie wspomnę nawet o prezydium Senatu. Wszystko to było fatalne. Myślę, że środowiska kobiece zapomniały, jakie było źródło tej afery - podsumowała publicystka.

DOSTĘP PREMIUM