"Instytut Myśli Państwowej? Tak PO bada, czy będzie mogła przyjąć Giertycha i Kamińskiego" [WYWIAD]

Instytut Myśli Państwowej to żaden think tank, tylko sposób Platformy na rozmiękczenie wyborców i zbadanie, czy przełkną oni przyjęcie do partii polityków prawicy Romana Giertycha czy Michała Kamińskiego - ocenia w rozmowie z nami dr Błażej Poboży z Instytutu Nauk Politycznych UW.

Roman Giertych, Kazimierz Marcinkiewicz i Michał Kamiński - od dawna dryfujący wokół Platformy - powołali wraz z kilkoma konserwatywnymi politykami PO, m.in. Stefanem Niesiołowskim i Jackiem Żalkiem, Instytut Myśli Państwowej. Jak twierdzą, ma on być think tankiem związanym z Platformą. Politycy ci podkreślają , że nie chodzi o tworzenie podwalin pod nową partię, ale wzbogacenie debaty publicznej. Naprawdę? O tym, czym jest IMP, rozmawiamy z dr. Błażejem Pobożym.

Tokfm.pl: Politycy - założyciele IMP zarzekają się, że w inicjatywie nie ma żadnego zagrożenia dla Platformy...

Błażej Poboży : Bo nie ma. Powołanie tego instytutu odbieram jako chęć zagospodarowania pewnego środowiska, które na razie nie chce albo nie może wejść do Platformy. IMP ma działać w zależności od Platformy. Dlatego mają z nim współpracować członkowie konserwatywnego skrzydła tej partii. A jeśli chodzi o merytoryczny sens, jestem bardzo sceptyczny. Think tank powinien skupiać ekspertów, nie polityków, a zwłaszcza - politycznych emerytów. Jeśli to politycy mają zajmować się ekspertyzami, czarno to widzę.

Instytut Myśli Państwowej nie ma więc żadnego celu merytorycznego, a czysto polityczny?

- Tak, chodzi o otwarcie Platformy na polityków z prawej strony sceny politycznej i rozłożenie tego procesu w czasie. W tym celu tworzy się tego rodzaju hybrydę.

Giertych, Kamiński czy Marcinkiewicz mogą użyć instytutu, by łatwiej przykleić się do Platformy?

- Może nie aż tak, bo nie mamy żadnej pewności, gdzie jest źródło tej inicjatywy. Nie sądzę, by pomysł wyszedł od Giertycha, Kamińskiego czy Marcinkiewicza. Podejrzewałbym, że pochodzi albo z otoczenia premiera, albo - ogólnie - z wnętrza PO. Jako jakaś forma wehikułu, który ma zbadać, czy jest możliwość włączenia tych polityków do Platformy.

Zbadać, czy wyborcy to przełkną?

- Tak, główną przeszkodą jest negatywna reakcja liberalno-lewicowych wyborców Platformy, którzy i tak są ostatnio wystawiani na próby, np. ostatnio przy okazji głosowania ws. związków partnerskich. A Roman Giertych w Platformie? Tego wyborca PO mógłby nie wytrzymać, dlatego trzeba go najpierw rozmiękczyć. Nie wykluczałbym też innego wariantu: że ten think tank mógłby służyć odebraniu PiS-owi monopolu na mówienie o tym, czym jest prawica. Ale z tym też jest problem: co najmniej dyskusyjna wiarygodność tych postaci. Przecież Giertych w środowisku narodowym uznawany jest za zdrajcę.

Kto z tej trójki - w przyszłości, jeśli Platformie już udałoby się "rozmiękczyć" swojego liberalnego wyborcę - mógłby najszybciej dołączyć do tej partii?

- Ten, który najszybciej straci źródło innego zarobkowania.

Czyli Kamiński.

- Roman Giertych - choć ciągnie go do polityki - dobrze radzi sobie jako adwokat. Kazimierz Marcinkiewicz deklaruje, że wciąż ma szanse na zatrudnienie w biznesie. Dla Michała Kamińskiego trzeba by znaleźć albo jakąś daleką placówkę dyplomatyczną, albo miejsce na listach. Ale każda z tych możliwości będzie przez wyborcę PO uznana może nie za prowokację, ale za bardzo ciężką próbę.

DOSTĘP PREMIUM