Co z roszady w rządzie wyniknie dla zwykłego Kowalskiego? Schetyna: Nic

Zmiany w rządzie nie będą miały bezpośredniego wpływu na losy przeciętnego Kowalskiego - uważa Grzegorz Schetyna. W programie ?Jeden na jeden? w TVN24 były wicepremier stwierdził, że nowy minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz to analityk, intelektualista i znawca służb specjalnych.

Schetyna podkreślił, że większe zmiany w rządzie będą latem i "opinia publiczna na nie czeka". Tak jak zapowiadał premier: to była korekta, a nie zmiany - powiedział w programie "Jeden na jeden" Bogdana Rymanowskiego. Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych, ocenił też nowego ministra spraw wewnętrznych , Bartłomieja Sienkiewicza, który zastąpił przechodzącego do Kancelarii Premiera Jacka Cichockiego .

- Znam go od lat i mam [o nim] bardzo dobrą opinię. Analityk, intelektualista, znawca służb. To nie jest osoba, która idzie, żeby robić w MSW czystkę, a raczej po to, by zapewnić nadzór nad służbami - stwierdził Schetyna. Pytany, co z roszady personalnej w rządzie wyniknie dla "przeciętnego Kowalskiego", odparł szczerze:

- Nic. Te zmiany nie będą miały [na tym poziomie] bezpośredniego wpływu. One są po prostu wynikiem odejścia Tomasza Arabskiego.

"To głównie media liczyły na wielką zmianę w rządzie"

Grzegorz Schetyna podkreślił też, że to "głównie media uważały, że musi nastąpić wielka zmiana". - Trochę zbyt gorąco ściskaliśmy - mówię o mediach - kciuki, żeby coś się wydarzyło. A premier tydzień temu zapowiadał dużą korektę na lato - dodał. Podkreślił, że czeka na korektę w połowie roku.

- Mam wrażenie, że opinia publiczna czeka na zmiany w rządzie, na nowy początek. Stan ekipy trzeba odświeżać, nie chcę wskazywać kandydatów do zmiany, zrobi to premier, to jego rząd.

Tusk starł się z Gowinem? "Normalna, twarda dyskusja"

Dopytywany o wczorajsze spotkanie klubu PO z premierem w jego kancelarii ws. związków partnerskich Schetyna przyznał, że na spotkaniu nie był, bo przygotowuje wyjazd prezydium sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych do Rosji. - Nie mogłem przenieść spotkania, bo w niedzielę lecimy. Ale było tam ponad 100 osób - tłumaczył. Dodał jednak, że spotkanie, to "dalszy ciąg dyskusji toczonej od dawna odnośnie związków partnerskich".

- A nawet nie odnośnie związków, tylko relacji wewnątrzklubowych, elementarnej solidarności i odpowiedzialności ludzi, którzy tworzą klub. Pytany o rzekome starcie Tuska z Gowinem na spotkaniu stwierdził, że "to jest otwarta, twarda dyskusja, normalna, jeśli PO ma być partią żywą. - Natomiast jest rzeczywiście problem z decyzjami wewnętrznymi i ich realizowaniem - przyznał.

Odrzucenie związków partnerskich: "Nieszczęśliwa demonstracja kolegów"

- Zawsze jest dyskusja, potem jest decyzja, a potem trzeba ją egzekwować. Przy takich technicznych głosowaniach o przekazaniu projektów do komisji (jak głosowanie ws. związków partnerskich, podczas którego przepadły wszystkie trzy projekty) nie można zasłaniać się światopoglądem czy brakiem dyskusji - zaznaczył Schetyna.

- To nieszczęśliwa demonstracja kilkudziesięciu kolegów, którzy nie zdawali sobie sprawy - moim zdaniem - z konsekwencji tego, co robią. A to jest sprawa ważna społecznie, tego chcą od nas ludzie. Ważniejsza jest gospodarka, ale nie widzę problemu, by pracować też nad związkami - zakończył.

DOSTĘP PREMIUM