Lis: Kaczyńskiego sprowadzili do roli tandetnego gadżeciarza. Ale lepszy PiS groteskowy niż smoleński...

"Do roli tandetnego gadżeciarza sprowadzono człowieka, o którym można powiedzieć naprawdę wiele złego, ale nie to, że był pajacem" - pisze w najnowszym "Newsweeku" Tomasz Lis. Dziennikarz komentuje w ten sposób sejmowe wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, który zamiast przemawiać, zaczął odtwarzać na swoim tablecie wystąpienie prof. Piotra Glińskiego.

Podczas ostatniej sejmowej debaty Jarosław Kaczyński zaskoczył wszystkich - wyjął tablet i odtworzył z mównicy fragment przemówienia Piotra Glińskiego. W ławach rządowych zapanowała konsternacja, samo odtworzenie nagrania zostało zaś przywitane przez parlamentarzystów śmiechem.

"Widok Jarosława Kaczyńskiego stojącego w Sejmie z tabletem był groteskowy i - biorąc pod uwagę technologiczną 'sprawność' i wyraźną niezgrabność posiadacza tabletu - jakoś tam rozczulający. Ale był też złowrogo symboliczny. Oto do roli tandetnego gadżeciarza sprowadzono człowieka, o którym można powiedzieć naprawdę wiele złego, ale nie to, że był pajacem" - komentuje dzisiaj w "Newsweeku" Tomasz Lis.

"Lepszy PiS groteskowy niż smoleński"

Dziennikarz punktuje, że "Kaczyński z tabletem" był jego zdaniem znacznie bardziej komiczny niż "Kaczyński z odprasowanymi dwustuzłotowymi banknotami robiący zakupy". Lis dodaje, że w jego opinii najlepszą recenzją zachowania prezesa Kaczyńskiego są słowa Janusza Palikota, który... porównał zachowanie prezesa PiS do swojego własnego.

Redaktor naczelny "Newsweeka" podkreśla, że i tak "lepszy prezes z tabletem niż z pochodniami, lepszy PiS groteskowy niż smoleński". Lis podsumowuje, że "autodestrukcja prezesa, który sprowadza siebie do bohatera memów jak dziwadło fotografowane przez posłów, wcale zabawna nie jest". Dlaczego? Bo - zdaniem publicysty - za te żarty wszyscy zapłacimy i "coraz bardziej nasz śmiech jest śmiechem z 'Rewizora' Gogola. Z czego się śmiejemy? Z siebie się śmiejemy".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM