Prof. Blikle po liście do Dudy: Nieuczciwi dadzą sobie radę. Innym będzie trudniej

- On to napisał w prześmiewczym, prowokującym tonie - mówi prof. Andrzej Blikle o kontrowersyjnym liście Cezarego Kaźmierczaka. W rozmowie z TOK FM ekspert Centrum Adama Smitha podkreśla, że ozusowanie umów śmieciowych zaszkodzi uczciwym przedsiębiorcom i pracownikom. A rynek pracy uzdrowi likwidacja PIT, CIT i ZUS.

"Wielce Szanowny Panie Duda! Wysłuchałem Pana wystąpienia przez internet na spotkaniu Platformy Oburzonych i jestem - co tu dużo mówić - oburzony. Informuję Pana, że przedsiębiorcy mają głęboko w d..., jaką Pan zechce ustanowić płacę minimalną oraz czy zlikwiduje Pan umowy cywilnoprawne" - pisze Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP, w liście otwartym do Piotra Dudy . "Informuję Pana, że damy radę, cokolwiek Pan jeszcze wymyśli". List zamieścił na stronie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców tuż po zakończeniu spotkania Platformy Oburzonych.

"Jeżeli bardzo chce się chronić jakąś grupę społeczną, ta grupa dostaje po głowie najbardziej"

O to, czy przedsiębiorcy faktycznie dadzą radę i gdzie mają związkowców, zapytaliśmy prof. Andrzeja Bliklego, eksperta Centrum im. Adama Smitha. - On to napisał w prześmiewczym, prowokującym tonie - uspokaja Blikle. - Napisał: "Damy radę, bo będziemy łamać prawo". Ci, którzy będą chcieli łamać prawo, dadzą radę. Innym będzie trudniej - dodaje.

W rozmowie z TOK FM profesor podkreślił, że już w tej chwili szara strefa jest olbrzymia i wiele osób otrzymuje większość wynagrodzenia "pod stołem". Dlatego z punktu widzenia nieuczciwych pracodawców ozusowanie umów cywilnoprawnych "nie ma żadnego znaczenia". - Może mieć znaczenie dla tych, którzy chcą prowadzić biznes uczciwie. I może to skłonić do przeniesienia firmy w jakieś lepsze miejsce. To się robi bardzo łatwo - zauważa prof. Blikle.

W potyczkach związkowców i biznesu poszkodowani zostają więc pracownicy. - Kiedyś w Danii chroniono lokatorów. Nie można było usunąć osoby, która nie płaciła czynszu - opowiada Blikle. - Skutek był taki, że mieszkania stały puste albo wynajmowane były bez żadnej umowy. Tak aby w każdej chwili najemcę można było wyrzucić jako dzikiego lokatora, który nie ma żadnych praw. Jeżeli bardzo chce się chronić jakąś grupę społeczną, ludzie znajdują obejście. I ta grupa dostaje po głowie najbardziej.

Reforma rynku pracy: likwidacja PIT, CIT i ZUS

Jak więc uzdrowić polski rynek pracy? Prof. Blikle przyznaje, że projektów jest wiele. Sam jednak optuje za koncepcją opracowaną przez Centrum im. Adama Smitha. - Proponujemy zmianę systemu finansów publicznych: likwidację PIT, CIT i ZUS oraz wprowadzenia 25 proc. podatku od listy płac płaconego przez pracodawcę - tłumaczy prof. Blikle. Pracownik miałby dostać pieniądze do ręki i nie musiałby wypełniać formularzy PIT. CIT zostałby natomiast zastąpiony przez podatek od sprzedaży w wysokości 2 proc.

- Ten projekt jest dziś utopijny - przyznaje prof. Blikle. - Ale kiedyś za rzecz utopijną uznawano podatek liniowy, a dziś mówią o nim poważni politycy - dodaje.

Czy jednak wśród polityków, związkowców i przedstawicieli biznesu jest ktoś, kto mógłby przeprowadzić tak głęboką reformę? - Nic mi o tym nie wiadomo - mówi prof. Blikle. I podkreśla, że niewielkie, kosmetyczne korekty nic tu nie pomogą. - To jest zawracanie głowy. Należy albo zrobić głęboką, przemyślaną i policzoną reformę albo nie robić nic - stwierdza.

DOSTĘP PREMIUM