Robert Biedroń: "Te sfatygowane garnitury to tylko i wyłącznie przykrywka"

- Jeżeli potwierdzą się informacje, że zbudowano oligarchiczny system powiązań natury polityczno-biznesowej, należy znacjonalizować majątek Prawa i Sprawiedliwości. Jak znacjonalizowano majątek PZPR - stwierdził Robert Biedroń, były prezydent Słupska, lider nowego ruchu społeczno-politycznego, który był gościem Poranka TOK FM.
Zobacz wideo

Robert Biedroń komentował doniesienia na temat inwestycji powiązanej z PiS spółki Srebrna w budowę biurowca w centrum Warszawy. W inwestycję zaangażowany jest osobiście Jarosław Kaczyński, którego rozmowę z austriackim biznesmenem opublikowała "Gazeta Wyborcza". - Jeśli potwierdzi się, że politycy byli powiązani biznesowo i wyprowadzali majątek publiczny, (majątek PiS należy - red.) znacjonalizować tak, jak znacjonalizowano majątek PZPR - postulował były prezydent Słupska. Jego zdaniem posłowie i senatorowie nie powinni mieć też możliwości zasiadania we władzach spółek. 

Według Roberta Biedronia "taśmy Kaczyńskiego" pokazały, że prezes PiS jest takim samym politykiem, jak wszyscy, którzy rządzili do tej pory. - Że te wytarte buty, za duże spodnie, stare, sfatygowane garnitury to tylko i wyłącznie przykrywka. Król nie jest nagi, ma całkiem drogie szaty, siedzi na tronie na Srebrnej i zarządza swoim majątkiem. To jest oczywiście patologia - mówił w Poranku Radia TOK FM.

Biedroń zwrócił również uwagę na powiązania banku Pekao z PiS, co jego zdaniem powinna zbadać Najwyższa Izba Kontroli. 

Konwencja ruchu Biedronia - więcej chętnych niż miejsc

Robert Biedroń powtórzył, że nazwa jego ruchu zostanie ogłoszona w niedzielę na Torwarze. Przyznał, że na sześć tysięcy miejsc dla chcących wziąć udział w wydarzeniu, jest 10 tysięcy zgłoszeń. W związku z tym telebim i scena są organizowane również przed budynkiem - dla tych, którzy nie zmieszczą się w środku. 

Były prezydent Słupska był pytany przez Dominikę Wielowieyską o jego sztandarowy pomysł - emeryturę obywatelską w minimalnym wymiarze 1600 zł. Tu interesująca wydaje się sprawa finansowania tego projektu. Robert Biedroń wskazał m.in. na potrzebę uporządkowania kwestii związanych z ZUS i KRUS, co - jak przyznał - będzie się wiązało z podwyżką składek rolniczych o 30 proc. w 2021 roku. - Jest pewna niesprawiedliwość związana z KRUS. Jeżeli chcemy, żeby system emerytalny się nie zawalił i żeby był sprawiedliwy, żeby nie było tak, że pół miliona emerytów dostaje emeryturę poniżej tysiąca złotych, to musi się to zmienić - tłumaczył. 

Pytany, czy ktoś z emerytury obywatelskiej będzie wyłączony, odpowiedział, że jest to inicjatywa przewidziana dla tych, którzy mieszkali w Polsce co najmniej 40 lat. - Stoimy przed dylematem, czy wyrównywać szanse i dawać je wszystkim, czy tylko wybranym. W krajach takich jak Kanada czy Dania takich wyłączeń z systemu nie ma. Ci ludzie, jeśli zostaną wyłączeni - i mówię to również jako samorządowiec - wrócą do systemu opieki społecznej i państwo będzie się musiało nimi zajmować - przekonywał. 

Czytaj także: Robert Biedroń otworzył sklep, by finansować działalność polityczną. Internauci są podzieleni

Robert Biedroń: Zapraszam Barbarę Nowacką

Dominka Wielowieyska pytała również Roberta Biedronia o jego krytykę Platformy Obywatelskiej i związanej z nią Barbary Nowackiej. Przypomniała jego post, w którym drwił z rozdawania przez PO na spotkaniach z wyborcami pilniczków do paznokci z hasłem "Sprawa Polek". "Po 18 latach obecności Platformy Obywatelskiej w polskiej polityce dziękujemy za pilniczek dla kobiet. Postępowo!" - ironizował.

W studiu TOK FM zapewniał jednak, że to nie był atak wymierzony w Barbarę Nowacką - wbrew temu, jak niektórzy mogli go odebrać. - Zapraszam Barbarę do mojego ruchu. Między mną a Barbarą światopoglądowo nie ma żadnych różnic. Gdzie ona będzie mogła rozwijać swoje marzenia o tym, żeby jej wartości były obecne - w Platformie czy u Biedronia? Wiadomo, że u mnie - powiedział Robert Biedroń. 

Robert Biedroń: Nie zbojkotuję TVP

Były prezydent Słupska zadeklarował również, że nie przyłączy się do bojkotu telewizji publicznej. - Będę chodził do TVP, w ciągu ostatnich trzech lat byłem tam raz, a zrobiono z tego wielką aferę. Są ludzie, do których liberalne media nie docierają - mówił i deklarował, że nie chce się "zamykać w bańce". Przyznał jednak, że "to, co się tam dziś dzieje, to patologia". 

Tydzień temu deklarację bojkotu TVP złożyli politycy Platformy Obywatelskiej

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM