Ministrowie w Sejmie o zabójstwie Adamowicza. Ziobro: W 2016 r. Stefan W. zaczął słyszeć głosy

Z opinii psychiatrów, którzy badali Stefana W. wynika, że popełniając wcześniejsze przestępstwa, za które odbył karę pozbawienia wolności, był on w pełni poczytalny; nie było potrzeby umieszczania go w zakładzie psychiatrycznym - mówił w środę prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

W środę w Sejmie posłowie wysłuchują informacji przedstawicieli rządu ws. śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który zmarł 14 stycznia po tym, gdy dzień wcześniej został ugodzony nożem przez Stefana W. podczas gdańskiego finału WOŚP. O przedstawienie takiej informacji podczas spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z szefami klubów parlamentarnych wnioskowało PSL.

Zbigniew Ziobro mówił m.in. o wcześniejszy pobytach Stefana W. w zakładach karnych po dokonanych przez niego napadach m.in. na bank i SKOK-i. Jak dodał, Stefan W. został za to skazany na 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Prokurator generalny wskazał, że istotne jest to, iż z opinii badających wówczas Stefana W. psychiatrów wynika, że popełniając te przestępstwa był on "w pełni poczytalny". - Nie miał on zniesionej ani w znacznym stopniu ograniczonej zdolności rozpoznawania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem - powiedział Ziobro.

Dodał, że biegli psychiatrzy nie wskazali potrzeby zastosowania w stosunku do Stefana W. środka zapobiegawczego w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym. - Osadzony nie podejmował przed osadzeniem ani w warunkach izolacji prób samobójczych, nie dokonywał samouszkodzeń, nie przejawiał też zachowań agresywnych lub autoagresywnych wobec osadzonych - powiedział o Stefanie W. Ziobro.

W związku z tym, jak mówił, wobec osadzonego nie stosowano środków przymusu bezpośredniego, a kontakt "zewnętrzny", w formie korespondencji i rozmów telefonicznych utrzymywał głównie z najbliższa rodziną.

- Osadzony nie posiadał sprecyzowanych zainteresowań, w zajęciach kulturalno-oświatowych i sportowych uczestniczył na zasadach ogólnych, rzadko również, niesystematycznie czytał prasę (...). Oglądał też dostępną w zakładzie karnym telewizję - powiedział Ziobro. Poinformował, że Stefan W. trzykrotnie ubiegał się o warunkowe, przedterminowe zwolnienie w 2016, 2017 i w 2018 i za każdym razem nie otrzymał zgody ze względu na sprzeciw dyrektora jednostki penitencjarnej.

Zaczął "słyszeć głosy"

Ziobro poinformował, że stan zdrowia sprawcy, Stefana W. zmienił się w maju 2015 roku podczas pobytu w areszcie śledczym w Gdańsku. "Zachowanie osadzonego zaczęło ulegać stopniowej zmianie i właśnie wtedy po raz pierwszy został przyjęty przez psychologa w dniu 8 maja 2015 roku. W jego wypowiedziach pojawiła się wielowątkowość, dygresyjność, dziwaczne treści" - mówił szef MS. Tak wynikało - jak dodał - z relacji psychologa, który badał Stefana W.

Według ministra sprawiedliwości, mężczyzna został następnie skierowany na konsultację psychiatryczną i od tego momentu zabójca prezydenta Adamowicza zostawał pod opieką lekarza psychiatry. - Był konsultowany kolejno w dniach: 13 maja, 10 czerwca, 8 lipca 2015 roku. Każdorazowo konsultacje przeprowadzali zewnętrzni specjaliści, lekarze psychiatrzy - podał Ziobro.

W wyniku zastosowanego leczenia - jak mówił szef MS - zachowanie Stefana W. ustabilizowało się, następnie w czasie przebywania w zakładzie karnym w Malborku w styczniu 2016 roku - znów uległo "wyraźnej zmianie". - Zaczął słyszeć głosy (...) Te głosy miały komentować jego zachowanie, wydawać mu polecenia. Miał wrażenie, że służby więzienne cofają czas, uważał, że jest świadkiem koronnym, aktorem itp - wyjaśnił Ziobro.

Z uwagi na wyraźne pogorszenie stanu psychicznego mężczyzna był czterokrotnie konsultowany przez lekarza psychiatrę (byli to również specjaliści spoza zakładu karnego). - Ponieważ nie udało się uzyskać poprawy stanu psychicznego przy zastosowaniu leczenia w warunkach ambulatoryjnych, został on skierowany do oddziału psychiatrii sądowej aresztu śledczego w Szczecinie, gdzie przebywał w okresie od 23 lutego do 13 kwietnia - relacjonował szef MS.

Podczas hospitalizacji u Stefana W. rozpoznano chorobę psychiczną, która wymagała zastosowania leczenia farmakologicznego i terapii. - Po uzyskaniu poprawy, w dobrym stanie psychicznym, został przekazany do leczenia ambulatoryjnego. Pozostawał w dobrym stanie psychicznym bez ostrych objawów psychotycznych, wielokrotnie konsultowany - mówił minister sprawiedliwości.

Jak dodał, diagnoza, która została wówczas wydana, brzmiała: remisja choroby. - Osadzony do chwili opuszczenia zakładu karnego w Gdańsku pozostawał w dobrym stanie psychicznym, w stanie remisji, pod stałą kontrolą lekarską i okresowo psychologiczną - powiedział Ziobro.

Stefan W., gdy kończył odbywanie kary, nie wykazywał zamiarów przestępczych, raczej rozgoryczenie co do skrzywdzenia wyrokiem; deklarował niechęć wobec aparatu wymiaru sprawiedliwości i utożsamiał poczucie krzywdy z Platformą Obywatelską - powiedział w środę prokurator generalny, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

"Trwa procedura cofnięcia koncesji agencji ochrony"

Szef MSWiA Joachim Brudziński powiedział w środę w Sejmie, że trwa procedura cofnięcia koncesji agencji ochrony "Tajfun", która zabezpieczała finał WOŚP w Gdańsku. Kontrola wykazała, że nie weryfikowano karalności pracowników, zatrudniano osoby niepełnoletnie.

Brudziński przypomniał także, że już 14 stycznia ujawniono, że impreza, podczas której zaatakowano Pawła Adamowicza, nie była imprezą masową. - To jest ważna informacja (...) nie było reżimu bezpieczeństwa, który towarzyszy imprezom masowym – powiedział.

- Oczywiste jest, że żadna matka nie byłaby zainteresowana, żeby informować policję o obawach związanych z jej synem; w tym przypadku Jolanta W., zachowała się niezwykle odpowiedzialnie - powiedział szef MSWiA Joachim Brudziński podczas informacji rządu dot. śmierci prezydenta Gdańska. - 30 listopada do komisariatu policyjnego nr 3 w Gdańsku zgłosiła się Jolanta W., która poinformowała naczelnika wydziału operacyjnego-rozpoznawczego o jej obawach związanych z przebywaniem jej syna, Stefana W. w zakładzie karnym w Gdańsku  - powiedział w środę w Sejmie Brudziński.

- Jestem ostatni, który chciałby unikać odpowiedzialności politycznej z racji faktu sprawowania nadzoru nad policją, ale nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że działania, które były podejmowane przez policjantów były działaniami z jednej strony profesjonalnymi, wynikającymi z obecnie obowiązujących przepisów, ale wydaje się też oczywistym, że zabrakło tutaj tego elementu dobrej wymiany informacji i dobrego kojarzenia faktów – ocenił minister.

Zmiany w prawie

Mam nadzieję, że uda nam się wspólnie wypracować rozwiązania, które poprawią bezpieczeństwo społeczeństwa i zagwarantują prawa pacjenta – powiedziała w środę wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko, komentując analizy zmian w przepisach o leczeniu psychiatrycznych.

Wiceminister przypomniała, że w Ministerstwie Zdrowia i w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają analizy uregulowań dotyczących leczenia psychiatrycznego. Nowa procedura mogłaby objąć sprawców przestępstw, u których w trakcie wykonywanej kary rozpoznano choroby psychiczne, zaburzenia osobowości czy uzależnienia od alkoholu, narkotyków i innych substancji, a także upośledzenie umysłowe.

Wiceszefowa MZ wskazywała na potrzebę monitorowania kontynuacji terapii rozpoczętej podczas pobytu w zakładzie karnym.

- Wobec osób, które nie wywiązują się z nałożonych obowiązków kontynuacji terapii, nie poddają się terapii, sąd opiekuńczy mógłby – w zależności od stopnia ryzyka – zdecydować o umieszczeniu tych osób w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym – powiedziała Szczurek-Żelazko.

Zwróciła uwagę, że obecnie zgodnie z prawem, jeżeli u osadzonego ujawnią się zaburzenia psychiczne, to po opuszczeniu zakładu karnego jest on objęty przepisami ustawy z 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego. Przewiduje ona, że osoba chora psychicznie może być przyjęta do szpitala psychiatrycznego bez wyrażonej zgody przede wszystkim wtedy, gdy jej dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu tej choroby zagraża bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu innych osób.

Szczurek-Żelazko powiedziała, że proponowanym zmianom postępowania w takich przypadkach poświęcone było m.in. spotkanie z inicjatywy premiera Mateusza Morawieckiego z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych. Ustalono wówczas, że powołany zostanie zespół ekspertów, który wypracuje rozwiązania zgodne z dobrem pacjenta i uszczelniające system monitorowania zachowań osób z zaburzeniami psychicznymi.

- Chcielibyśmy niezwłocznie rozpocząć prace nad wypracowaniem rozwiązań, które w przyszłości będą zapobiegały takim dramatom, z jakimi do czynienia mieliśmy w Gdańsku – powiedziała wiceminister.

Zapewniła, że minister zdrowia jest gotowy do merytorycznej dyskusji na temat możliwych zmian w tym zakresie.

- Mam nadzieję, że uda nam się wspólnie wypracować takie rozwiązania, które przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa społeczeństwa, ale również zagwarantują prawa pacjenta i te zmiany zostaną przyjęte przez Sejm jednogłośnie – powiedziała wiceminister.

DOSTĘP PREMIUM