Przez "taśmy Kaczyńskiego" PiS może stracić szansę na utrzymanie władzy. "Na Nowogrodzkiej jest sporo zdenerwowania"

Według Leszka Millera przez publikacje "GW" PiS ma kłopot wizerunkowy. - Oczywiście to nie oznacza, że zatonie, odnotuje wielkie straty - ocenił były premier. Ale zdaniem Millera "taśmy Kaczyńskiego" mogą odebrać PiS kilka procent głosów, które dałyby szansę na kolejne cztery lata rządów.
Zobacz wideo

"Gazeta Wyborcza" dotarła do faktury, którą za usługi dla spółki Srebrna wystawił Gerald Birgfellner. O tym, że zobowiązania nie będą uregulowane, co wiemy z wcześniejszych ustaleń "GW", informował austriackiego biznesmena sam Jarosław Kaczyński.

"Wyborcza" ujawniła, że austriacki biznesmen - a konkretnie jego spółka Nuneaton, powołana specjalnie do sprawy budowy bliźniaczych wieżowców w centrum Warszawy - wystawił spółce Srebrna fakturę na kwotę ponad 1,5 mln złotych. 

- To jest odzew na słowa pana premiera - komentował sprawę w Poranku Radia TOK FM Leszek Miller. Mateusz Morawiecki wzywał bowiem austriackiego biznesmena do pokazania faktur, jeśli należy mu się zapłata za wykonane usługi. "Człowieku, daj fakturę!" - zwracał się retorycznie premier do Geralda Birgfellnera. 

- Okazuje się, że faktura była, a ten, który ją wystawił, nie otrzymał swoich pieniędzy. Tego się nie da usprawiedliwić - podkreślił były premier.

Pęknięcia na wizerunku Jarosława Kaczyńskiego

Według Millera PiS ma kłopot wizerunkowy. - Oczywiście to nie oznacza, że PiS zatonie, odnotuje wielkie straty. Ale załóżmy, że ten ubytek będzie rzędu kilku punktów procentowych. Właśnie te kilka punktów procentowych może zabraknąć do utrzymania władzy. Myślę, że na Nowogrodzkiej jest sporo zdenerwowania i wiele pytań, co dalej robić - zaznaczył gość Karoliny Lewickiej. 

Polityk tłumaczył, że do samodzielnego rządzenia Prawu i Sprawiedliwości nie wystarczy przekonanie lektoratu, który nie czyta "Gazety Wyborczej". - Trzeba łowić elektorat także z centrum. Takie sygnały dla elektoratu centrowego są bardzo mało przyjemne. Za pomocą takich sygnałów nie uwodzi się niezdecydowanych - podkreślił. 

Były premier przypomniał, że prowadzenie negocjacji biznesowych w siedzibach partii politycznych jest zabronione. - Chociażby z tego punktu widzenia na tym krystalicznie czystym wizerunku (Jarosława Kaczyńskiego - red.) rysują się pęknięcia - podkreślił.  

Koalicja Europejska

W ubiegłym tygodniu byli premierzy i ministrowie spraw zagranicznych ogłosili powołanie Koalicji Europejskiej. Projekt to apel o stworzenie szerokiej koalicji na eurowybory. Podpisali go m.in. Kazimierz Marcinkiewicz, Radosław Sikorski, Leszek Miller, Ewa Kopacz, Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Belka i Jerzy Buzek. 

Prowadząca program, Karolina Lewicka, pytała Leszka Millera czy SLD i PO pójdą razem do Parlamentu Europejskiego z jednej listy.

- Nie znam takich ustaleń. Sojusz podejmie decyzję 16 lutego. Wziąłem udział w spotkaniu byłych premierów i ministrów spraw zagranicznych i podpisałem się pod apelem o budowanie wspólnej listy. Uważam, że to ma sens - stwierdził były premier. 

Czytaj też: Koalicja Europejska bez całej opozycji? "Chodzi o zmuszenie SLD do uległości"

Gość TOK FM zaznaczył, że nie wie, jaki ostateczny kształt może mieć zawiązane porozumienie. - Ale zakładam, że jeśli do niego dojdzie, to ci, którzy zdobędą mandaty, pójdą do swoich grup politycznych w Parlamencie Europejskim. Tutaj chodzi o połączenie sił przedstawicieli różnych grup według ich stosunku do Unii Europejskiej - podsumował Leszek Miller. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • o obradach Okrągłego Stołu;
  • co Leszek Miller uważa za większe osiągnięcie: Okrągły Stół czy wejście Polski do Unii Europejskiej?
  • o obchodach 30. rocznicy wyborów czerwcowych;
  • czy Koalicja Polska połączy się z Koalicją Europejską? 

DOSTĘP PREMIUM