Kaczyński pierwszy raz o taśmach. "Tam przecież nic nie ma"

Szef PiS przerywa milczenie w sprawie taśm ujawnionych przez "Gazetę Wyborczą".

To tej pory Jarosław Kaczyński nie zabierał oficjalnie głosu w sprawie taśm, które ujawniła "Gazeta Wyborcza". Nagrano rozmowy szefa PiS z austriackim biznesmenem na temat budowy dwóch wieżowców w centrum Warszawy. W piątek rzeczniczka PiS Beata Mazurek zapowiedziała, że Kaczyński w poniedziałek odniesie się do sprawy.

Najpewniej chodziło jej o wywiad, jaki ukaże się z Jarosławem Kaczyński w tygodniku "Sieci". W internecie pojawiły się już pierwsze fragmenty tej rozmowy. - To nie jest nawet kapiszon, tam przecież nic nie ma. Ale parę spraw chcę sprostować, bo mamy do czynienia z całą masą nieprawdziwych sugestii – mówi Kaczyński braciom Karnowskim.

Jak tłumaczy, "poseł i szef partii ma prawo być szefem rady fundacji, czyli de facto rady nadzorczej, to nie jest złamanie żadnego przepisu".

Kaczyński atakuje też media. - Za bezczelną manipulację uznaję twierdzenie, że ta sprawa ma cokolwiek wspólnego z art. 24 Ustawy o partiach politycznych, która zakazuje im działalności gospodarczej. Dlaczego to manipulacja? Bo nie ma żadnych relacji finansowych pomiędzy fundacją a partią. Żadnych. To są dwie oddzielne instytucje – przekonuje Jarosław Kaczyński.

Taśmy Kaczyńskiego

"Gazeta Wyborcza" opublikowała we wtorek (29 stycznia) stenogram nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem. Pierwsza opublikowana przez "GW" rozmowa dotyczyła planów budowy w Warszawie dwóch 190-metrowych wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. W biurowcu miałyby się mieścić m.in. hotel oraz siedziba fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego.

"GW" ujawniła, że prezes PiS miał spotykać się z austriackim biznesmenem, Geraldem Birgfellnerem, ok. 20 razy w centrali partii. Przedsiębiorca miał poczynić już prace związane z budową wieżowca, za co spółka Srebrna miała mu nie zapłacić.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM