Biedroń i Schetyna powinni się dogadać? "Wtedy miejsca dla PiS może już zabraknąć"

- Można sobie wyobrazić sytuację, że jeśli przed wyborami dyskurs zdominuje spór programowy między Wiosną a PO, to wtedy miejsca dla PiS może już zabraknąć - uważa dr hab. Mikołaj Cześnik z Uniwersytetu SWPS.

Ekspert zauważył, że poparcie dla Wiosny Roberta Biedronia może zmieniać się "każdego dnia". - Myślę, że to oszacowanie na poziomie 10 procent jest dość trafne. To poparcie się zmienia, bo twór jest nowy. Jeśli Roberta Biedronia jest dużo w mediach, to te słupki mogą rosnąć, natomiast jeśli zrobi się o nim ciszej, to pewnie będą spadać – ocenił w rozmowie z TOK FM dr hab. Mikołaj Cześnik, dyrektor Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS.

W opinii dr Cześnika, w tej chwili trudno jednoznacznie określić, które ugrupowanie polityczne najbardziej straci na obecności Wiosny na listach wyborczych. - Mamy wielu kapryśnych wyborców, którzy czasem chadzają na wybory, a czasem nie. Stratedzy partyjni muszą identyfikować takie łowiska i maksymalizować poparcie wyborcze. Robert Biedroń musi liczyć na to, że odciągnie część wyborców od starych partii na scenie politycznej, ale swój elektorat musi też czerpać z mobilizowania tych kapryśnych – powiedział ekspert.

Jak dodał, na lewicy jest miejsce dla partii, która jest inna od tych, jakie znamy od 1989 roku. - Polska lewicowość jest bardziej skomplikowana, jest więcej niuansów, półtonów niż zwykło się sądzić. Taki elektorat jest często zmuszony do głosowania z zaciśniętymi zębami ze względów taktycznych. Biedroń może odwoływać się do takich wyborców, dla których wcieleniem najgorszego diabła jest Jarosław Kaczyński. Wtedy głos na Wiosnę będzie przeciw PiS, ale też na kogoś innego niż Grzegorz Schetyna i Koalicja Obywatelska – mówił dalej dr Cześnik.

Według eksperta, ciekawym rozwiązaniem taktycznym zarówno dla PO, jak i Wiosny, byłoby porozumienie. - Ordynacja wyborcza sprzyja teraz większym i zwycięzcy wyborów. Można sobie wyobrazić – tak jak było w 2005 roku między PiS a PO – pójście do wyborów jako pewna koalicja. Można się dogadać, podpisać pakt. Wytłumaczyć wyborcom, że choć się różnimy, to chcemy współpracować. Można sobie wyobrazić sytuację, że jeśli przed wyborami dyskurs zdominuje spór programowy między Wiosną a PO, to wtedy miejsca dla PiS może już zabraknąć. Nie mam badań, czy Polacy woleliby zagłosować na jedną wielką listę, natomiast mam wrażenie, że mądre ogranie tej wielości, która się pięknie różni, jest w stanie ograniczać deficyty i niedoskonałości, które to rozwiązanie w sobie zawiera – podkreślał przedstawiciel SWPS.

Dlatego radziłby Biedroniowi i Schetynie, by "jak najszybciej usiedli do stołu". - Musi być jakieś bazowe zaufanie wzajemne i poczucie grania do jednej bramki. Ale mam pewien rodzaj przeczucia, który wynika z plotek i jakiś sygnałów, które do mnie docierają, że tego brakuje. A czasu żeby się dogadać wcale nie jest dużo i te rozmowy łatwe nie będą – podsumował dr Mikołaj Cześnik.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM