TVP pozwała Adama Bodnara. "Atakuje się tych na widoku, cel to efekt mrożący"

Adam Bodnar może powiedzieć, że nie ma legitymacji by być stroną procesu, bo był w programie jako Rzecznik Praw Obywatelskich - mówił w Analizach TOK FM dr Adam Ploszka z UW.

Telewizja Polska pozwała jako osobę prywatną Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara o naruszenie dóbr osobistych w związku z jego medialną wypowiedzią dotyczącą sprawy zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. RPO pozew uważa za "próbę nacisku na organ konstytucyjny". TVP od Bodnara żąda przeprosin w formie płatnego ogłoszenia opublikowanego na stronie głównej portalu Onet.pl, wpłaty 25 tys. zł na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz zwrotu kosztów sądowych.

Pozew ma związek z wypowiedzią Bodnara w programie "Onet Opinie" z 16 stycznia br. dotyczącą ataku na prezydenta Gdańska podczas finału WOŚP. W rozmowie poruszono m.in. kwestię kanałów telewizyjnych, które podczas pobytu w więzieniu mógł oglądać sprawca zabójstwa Stefan W.

Bodnar powiedział m.in.: "Musimy zwrócić uwagę, (...) do jakich mediów potencjalnie mógł mieć dostęp pan Stefan. Jeżeli on był zamknięty, to on (...) korzystał tylko i wyłącznie z mediów, które są tzw. telewizją naziemną". Dodał, też że "kanał, który jest nadawany całą dobę, to jest TVP Info". Pytany, czy sugeruje, że Stefan W. "siedział w więzieniu i się nakręcał, bo mu w celi włączyli TVP Info", Bodnar odparł: "Ja tego nie wiem, czy tak było, bo trzeba byłoby to przeanalizować. Ale moim zdaniem to jest jedna z tych kwestii, które należałoby w tej sprawie wyjaśnić. Jakie mogą być konsekwencje braku dostępu do pluralizmu poglądów i czy to mogło mieć wpływ także na zachowanie. Ja nie wykluczam takiej tezy".

Odnosząc się do pozwu, Bodnar napisał w poniedziałek na Twitterze, że uważa go za "próbę nacisku na organ konstytucyjny".

Agata Kowalska, prowadząca Analizy TOK FM, zwróciła uwagę, że choć TVP pozwała Adama Bodnara jako osobę prywatną, to w piśmie widnieje adres siedziby Rzecznika Praw Obywatelskich. - Pewnie TVP chciała uniknąć pozwania urzędu, żeby w konsekwencji w obronie jego praw nie stanęła Prokuratoria Generalna. Mielibyśmy wtedy spór dwóch stron związanych ze Skarbem Państwa – wyjaśniał dr Adam Ploszka z Zakładu Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji UW.

Jak dodał ekspert, mamy do czynienia ze sporem cywilnym, więc teraz inicjatywa jest po stronie Adama Bodnara. - On może powiedzieć, że nie ma legitymacji by być stroną procesu, bo był w programie jako Rzecznik Praw Obywatelskich i wielokrotnie zostało to w podkreślone – tłumaczył Płoszka.

Według prawnika – choć TVP może mieć dobra osobiste – to w tym przypadku nie zostały one przekroczone. - Przekroczenie granic wolności słowa jest bardzo kontekstowe. Zawsze uwzględnia się szereg okoliczności. Rezultat tego procesu byłby jednoznaczny. Adam Bodnar nie naruszył dóbr osobistych TVP. Weźmy pod uwagę standard debaty publicznej w sprawach mających znaczenie polityczne. Przyjmuje się, że możemy więcej powiedzieć. W przeważającej większości to były opinie, których nie da się weryfikować w kontekście prawy i fałszu – mówił dr Płoszka.

Agata Kowalska zauważyła, że o TVP w całej przestrzeni medialnej pada wiele krytycznych opinii. - Musieliby pozwać pół Twittera – ocenił prowadząca.  Zdaniem dr Ploszki pozwanie akurat Adama Bodnara nie było przypadkowe. - To celowe działanie, żeby wywołać efekt mrożący. Zaatakowano tych, którzy są najbardziej widoczni. Żeby każdy maluczki trzy razy pomyślał, zanim coś napisze negatywnego o TVP – podkreślił prawnik.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM