Rozpada się Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych. Z zespołu odchodzą naukowcy

Z zespołu, którego głównym celem jest dialog z Rosją o trudnych tematach historycznych, odchodzą naukowcy. M.in. na znak protestu przeciwko likwidacji Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej, jedynej w Polsce instytucji działającej na rzecz dialogu między Polską a Rosją.

Rezygnację złożył szef liczącej dotychczas 15 osób grupy, prof. Mirosław Filipowicz, który nie widział szans na dalszą współpracę z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. On, jak i inni naukowcy uznali, że skoro zlikwidowano Instytut podlegający resortowi, a stworzono placówkę zależną od KPRM, to nie ma sensu dalej się angażować w tę inicjatywę. 

- Trudno byłoby mi legitymizować prace Grupy w sytuacji, gdy zlikwidowano Instytut i nie wskazano żadnej innej placówki w Polsce, która podobnymi pracami miałaby się zająć - tłumaczy prof. Filipowicz.

Przyznaje również, że dotychczasowa formuła miała szansę iść w dobrą stronę. - Wszystko to przy minimalnej pomocy państwa polskiego mogłoby się spokojnie rozwijać, ale tej pomocy zabrakło i likwidacja Instytutu postawiła tu pewną kropkę - mówi prof. Filipowicz w rozmowie z reporterką TOK FM. Chodzi o reorganizację Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej, który ma zostać przekształcony w Instytut Europy Środkowej.

Grupa ds. Trudnych. Naukowcy odchodzą

Z udziału w dalszych pracach grupy zrezygnował również prof. Rafał Wnuk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Praca w tejże komisji przestała mieć sens. Państwo polskie pozbawiło się instrumentu umożliwiającego dialog z Rosją - wyjaśniał. 

Z grupy odszedł też m.in. dr Marek Radziwon, historyk, znawca dziejów ZSRR i Rosji w XX wieku. Również z uwagi na likwidację lubelskiego instytutu. - Likwiduje się instytut, który jest nadzorowany przez ministra spraw zagranicznych, dlatego uważam to za wotum nieufności. Bo ministerstwo nie chciało bądź nie umiało utrzymać tego instytutu, nie widziało powodów, by o niego walczyć i dopuściło do jego likwidacji. Poza tym, pan minister przez przeszło rok nie znalazł czasu, by spotkać się z szefem Grupy do Spraw Trudnych, a to też o czymś świadczy - tłumaczy.

W grupie nie ma też już dr. Wojciecha Woźniaka, do niedawna naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych. On akurat nie składał rezygnacji, ale uznał, że skodo w listopadzie odwołano go z funkcji dyrektora, to nie jest już też członkiem grupy. - W mojej ocenie taka grupa powinna funkcjonować i jej wcześniejsze funkcjonowanie, jeszcze za prof. Adama Rotfelda, oceniałem bardzo dobrze. Były m.in. wydawane wspólne z Rosjanami publikacje - mówi dr Woźniak. - Dziś dalej mamy w rozmowach z Rosjanami sporo trudnych tematów, m.in. w zakresie archiwów, dlatego uważam, że Grupa jest potrzebna - dodaje.

Polsko-Rosyjska Grupa do Spraw Trudnych została powołana w 2002 roku. Od początku miała być instytucją doradczą wobec rządów Polski i Rosji. Wkrótce po inauguracji działalności stosunki polsko-rosyjskie pogorszyły się, a grupa zaprzestała aktywności. Wróciła do niej w 2008 roku. Grupa nawiązała sieć kontaktów, także nieoficjalnych, m.in. z rosyjskimi ekspertami i organizacjami pozarządowymi.

Instytut już bez zainteresowania Rosją

Za utworzeniem Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej stał przed laty prof. Jerzy Kłoczowski, który od 1991 roku był prezesem Towarzystwa Instytutu Europy Środkowowschodniej, a od 2002 do 2013 roku dyrektorem instytutu. W skład Towarzystwa, które wspierało Instytut, wchodzili m.in.: prof. Maria Janion, prof. Henryk Samsonowicz, prof. Norman Davies, Władysław Bartoszewski czy Zbigniew Brzeziński.

Pod koniec 2018 roku PiS przegłosował ustawę likwidującą lubelski instytut. Powołał nowy Instytut Europy Środkowej. - Na pierwszych rozmowach z nową panią dyrektor nowego instytutu i z wysłannikami Kancelarii Prezesa Rady Ministrów bardzo wyraźnie zostało zastrzeżone, że nowy instytut oraz jego pracownicy mają się nie zajmować Rosją, co moim zdaniem jest błędem - mówi prof. Rafał Wnuk. 

Wysłaliśmy do MSZ pytania w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.

DOSTĘP PREMIUM