Mecenas Dubois o "kopercie" Kaczyńskiego. "Gramy w grę, co jeszcze przeskrobał prezes PiS"

Mój klient składa niezmiernie logiczne zeznania, popierając je rzetelną opowieścią o wszystkim, co się działo w zakresie spraw, w których uczestniczył - przekonuje mecenas Jacek Dubois, reprezentant Geralda Birgfellnera.

Jacek Dubois, pełnomocnik austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, komentował piątkowy artykuł "Gazety Wyborczej". Dziennik ujawnił fragment zeznań Birgfellnera. Austriacki biznesmen opowiadał śledczym o korupcji, której miały się dopuścić władze Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, z prezesem PiS-u na czele. Kaczyński miał nakłaniać biznesmena do przekazania 50 tys. zł dla księdza z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna; chodziło o budowę drapacza chmur w Warszawie.

- Jeżeli one trafiają do księdza, a ten jest we władzach fundacji, to możemy to rozpatrywać w kategoriach przestępstwa menadżerskiego. Jeżeli nie, to możemy na to patrzeć jako na wprowadzenie mojego klienta w błąd. Taka sprawa powinna być przedmiotem zainteresowania organów ścigania – mówił mecenas Dubois.

Politycy PiS solidarnie podważają wiarygodność zeznań Birgfellnera. - Od dwóch tygodni gramy w grę: co jeszcze przeskrobał prezes PiS. Gazeta coś ujawnia, ludzie obrani w togi obrońców Kaczyńskiego mówią, że to nieprawda i nie ma dowodów. A potem gazeta pokazuje dowody. Idąc tym prawem serii, to podejrzewam, że Gazeta będzie kontrować i będziemy grać tak w nieskończoność – ocenił Jacek Dubois.

Reprezentant Birgfellnera broni swojego klienta. - Składa niezmiernie logiczne zeznania, popierając je rzetelną opowieścią o wszystkim, co się działo w zakresie spraw, w których uczestniczył - podkreślił. Prawnik ma zastrzeżenia do pracy prokuratury. - Ja już w środę wiedziałem, że protokoły przeciekły, bo już dziennikarz z PAP do mnie dzwonił, który je doskonale znał. Prokuratura powinna zająć jakieś stanowisko w tej sprawie – podsumował Dubois.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM