Raport Komitetu Obrony Sprawiedliwości : Ten system jest w rękach jednego człowieka-ministra sprawiedliwości

Komitet Obrony Sprawiedliwości opublikował raport o postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów. - Nie może być tak, że sędziowie są karani przez przedstawicieli władzy wykonawczej. Nawet jeżeli delikty, które popełniają, są prawdziwe - komentowała wprowadzone przez PIS prawo Maria Ejchart-Dubois.
Zobacz wideo

Komitet Obrony Sprawiedliwości zaprezentował w piątek (15 stycznia) raport, dotyczący radykalnych zmian w systemie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, które pojawiły się wraz z ustawą o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 roku.

Działaczka organizacji, prawniczka, Maria Ejchart-Dubois, tłumaczyła w TOK FM, jakie zmiany systemowe zostały wprowadzone ustawą.

- Zmiana w systemie postępowań dyscyplinarnych jest ostatnim kawałkiem ciągu technologicznego przejmowania kontroli nad wymiarem sprawiedliwości. W tym wypadku przejmowania kontroli nad sędziami - podkreśliła. 

Czytaj też: Nigdy nie dowiemy się, o czym Kaczyński rozmawiał z Ziobrą? "No chyba, że ktoś ich nagrał"

Dodała, że system postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów jest bardzo przewrotny, ponieważ ma "działanie prewencyjne". Jak mówiła, gwarancje sędziowskiej niezawisłości zostały przy okazji zmiany prawa zniszczone i ograniczone. 

Wszystko w rękach ministra sprawiedliwości

Prawniczka tłumaczyła, że standardem europejskich postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów jest niezależność systemu. - Nie może być tak, że sędziowie są karani przez przedstawicieli władzy wykonawczej. Nawet jeżeli delikty, które popełniają, są prawdziwe i kara im się należy - zaznaczyła. 

Podkreśliła, że system dyscyplinowania sędziów musi funkcjonować. - Ale chodzi o to, że musi on być niezależny. Jego niezależność polega na tym, że minister sprawiedliwości, który u nas jest dodatkowo prokuratorem generalnym, nie może pełnić wszystkich funkcji w tym systemie. A tak jest dzisiaj - wyjaśniała Maria Ejchart Dubois.

Czytaj też: Sędzia Tuleya musi tłumaczyć się z "ekscesu orzeczniczego". "Chodzi o to, żeby zastraszyć sędziów"

Tłumaczyła, że dzisiaj to minister sprawiedliwości powołuje rzeczników dyscyplinarnych, czyli prokuratorów, którzy oskarżają sędziów. Także on wskazuje sędziów, którzy są sędziami dyscyplinarnymi, może powołać rzecznika do każdej sprawy, może nie zgodzić się z decyzją rzecznika np. o niewszczynaniu sprawy oraz ma prawo zainicjować każde postępowanie przeciwko sędziemu. 

- Ten system nie daje gwarancji niezależności. Jest po prostu w rękach jednego człowieka: ministra sprawiedliwości - podkreśliła prawniczka.

Postępowanie dyscyplinarne za orzeczenie

Dziennikarka zwróciła uwagę, że sędziowie są karani nawet za rzeczy, które mają  obowiązek robić, jak np. kierowanie pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej albo kiedy są aktywni w sferze publicznej. 

- W naszym opracowaniu represje wobec sędziów i sposób nadużywania władzy wobec sędziów podzieliliśmy na kategorie. Jedna część dotyczy nacisków, które dotyczą sfery orzeczniczej sędziego. To są te najbardziej niebezpieczne, bo one dotyczą istoty zawodu sędziego. To są reakcje na zadawane pytania prejudycjalne, które są obowiązkiem sędziego, który ma wątpliwość co do zgodności prawa polskiego z prawem europejskim - zaznaczyła. 

Czytaj też: Zbigniew Ziobro musi przeprosić sędzię, którą odwołał ze stanowiska. Chodzi o naruszenie dóbr osobistych

Gościni Karoliny Lewickiej wyjaśniała, że w "cywilizowanej kulturze prawnej sposobem dyskutowania z orzeczeniem jest jego zaskarżenie". - Na tym polega niezawisłość sędziego i niezależność sądu, że w określonych drogach możemy z orzeczeniami dyskutować, ale je akceptujemy. Nie może być tak, że sędziego spotyka odpowiedzialność dyscyplinarna za to, w jaki sposób orzekł - podsumowała.

Raport KOS dostępny jest na stronie organizacji.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj! 

DOSTĘP PREMIUM