Po co Netanjahu pogorszył stosunki polsko-izraelskie? Były ambasador: Chciał zrzucić z siebie odium mięczaka

- Benjamin Netanjahu na szczycie w Warszawie chciał zrzucić z siebie odium mięczaka, który ustąpił Polakom - mówił w Poranku Radia TOK FM Maciej Kozłowski, były ambasador RP w Izraelu.
Zobacz wideo

Prowadzący audycję Jan Wróbel pytał byłego ambasadora w Izraelu, w jakim celu szczyt Grupy Wyszehradzkiej organizowano w Jerozolimie. - Był to na pewno pomysł Izraelczyków. Polegał na tym, żeby znaleźć w Unii Europejskiej grupę przychylnych krajów. Scementować ich i mieć adwokatów. Cała UE jest krytyczna wobec Izraela. Nasi partnerzy nie zachowali się jednak dość solidarnie, bo rozmowy będą - mówił Maciej Kozłowski. W poniedziałek (18 lutego) zapadła decyzja o odwołaniu szczytu, ale przebywający w Izraelu przedstawiciele władz innych krajów V4 będą z Izraelem prowadzić rozmowy dwustronne. 

Konflikt polsko-izraelski - z czego wynika?

Jego zdaniem, genezy obecnego sporu na linii Polska-Izrael trzeba szukać w ubiegłorocznej awanturze o nowelizację ustawy o IPN. - Od tego się zaczęło, my sobie nie zdajemy sprawy, jak to zabolało w Izraelu i jakie obudziło emocje. Netanjahu był ostro krytykowany za czerwcowe porozumienie z Morawieckim. To spowodowało, że on tutaj odniósł się do tej ustawy. Chciał z siebie zrzucić odium mięczaka, który ustąpił Polakom - ocenił były ambasador. 

Czytaj też: Szczyt V4 w Izraelu odwołany. Śmiszek: "Polska dyplomacja porusza się jak słoń w składzie porcelany"

Jak dodawał, premierowi Izraela mogły "po prostu puścić nerwy". - To może być też wynik jego bardzo trudnej sytuacji osobistej. Ma w Izraelu śledztwo w sprawie korupcji. Wszyscy się spodziewają, że Netanjahu dostanie zarzuty - dodawał Maciej Kozłowski.

Wróbel poprosił byłego ambasadora, aby ocenił wypowiedź p.o. ministra spraw zagranicznych Izraela. Isreal Katz powtórzył w telewizji opinię, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". - Wypowiedź Katza była rasistowska, bo uogólniała. Polacy są bardzo różni, Żydzi też są bardzo różni. Tego typu uogólnień nie powinno się używać. Ja jestem Polakiem, a nie jestem antysemitą. Poczułem się obrażony - powiedział były ambasador.

Zdaniem gościa TOK FM, ostatni spór Polski z Izraelem na pewno doprowadzi do ochłodzenia stosunków między oboma krajami. - I to Tel Awiw straci na tym bardziej - ocenił Maciej Kozłowski. Jak wyjaśniał, to Izrael ma wymierne interesy w stosunku do państw Unii Europejskiej. - Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się zaogni, a UE go nie poprze, to administracja Netanjahu na tym poważnie straci - ocenił dyplomata.

"PiS prowadzi możliwie najgłupszą politykę historyczną"  

Były ambasador Polski w Izraelu ostro skrytykował politykę zagraniczną i historyczną, jaką prowadzi rząd PiS. - To podręcznik czego nie należy robić w stosunkach międzynarodowych. Od 3 lat u nas prowadzi się możliwe najgłupszą politykę historyczną jaką sobie można wyobrazić. Jeżeli się mówi o historii, to trzeba dopuścić do tego dobrych historyków, a nie polityków - oceniał były ambasador. 

Kozłowski dodawał, że rząd podejmuje też złe decyzje w kwestiach osobowych. - Mamy takich ludzi jak Davies i Snyder, którzy robią fantastyczną robotę i przedstawiają naszą historię tak, jakbyśmy chcieli. Ale, że nie są lubiani przez władzę, więc ich się dezawuuję. A wysyła się panów Świrskich, którzy opowiadają kompletne bzdury o historii, to ma się taki rezultat - podkreślał Maciej Kozłowski. 

Były ambasador odniósł się też do zamieszania związanego z Muzeum Polin. - Ta placówka jest najlepszym przykładem tego, jak należy prowadzić politykę historyczną. Setki tysięcy Izraelczyków widziało tę wystawę. Nic tak nie naprawiło stosunków polsko-izraelskich na poziomie społecznym jak to muzeum. Należy na to chuchać i dmuchać, mam nadzieję, że dyrektor Stola będzie nadal pełnił swoją funkcję  - podkreślił Maciej Kozłowski. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM