Donald Tusk pytany o start w wyborach prezydenckich: Nie mówię definitywnie "tak"

Dopytywany, czy nie mówi definitywnie "nie" startowi w wyborach prezydenckich, szef RE odpowiedział w TVN: Na pewno nie mówię definitywnie "tak".

- Wiem, że jest wiele spekulacji dotyczących przyszłych koalicji partyjnych, czasami pojawia się pytanie, co ja mam w tej sytuacji do powiedzenia i do zrobienia. Na pewno nie potrzeba dzisiaj w Polsce kolejnej, nowej partii politycznej - powiedział szef RE Donald Tusk w "Faktach po faktach" TVN.

- Będę zawsze gotowy do wspomagania i angażowania się bezpośrednio w przedsięwzięcia, które pozwolą zmobilizować Polaków na tyle, by zmienić sytuację w Polsce; kiedy przyjdzie czas na wybory prezydenckie, wtedy przyjdzie czas na decyzję -  oświadczył były premier.

Tusk zaznaczył, że "bardzo docenia to, co dzieje się po lewej stronie sceny politycznej", mówiąc o powstaniu partii Wiosna Roberta Biedronia. - Nie ze wszystkim się zgadzam, nie każda jego wypowiedź budzi mój entuzjazm - zaznaczył. 

Czy będzie liderem nowego ruchu?

Tusk pytany, czy będzie liderem ewentualnego ruchu obywatelskiego podczas wyborów parlamentarnych, który analogicznie do "Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie" mógłby być "Komitetem Obywatelskim przy Donaldzie Tusku" odpowiedział: - Nie, ja znam proporcje, historię i ja nie aspiruję.

- Będę zawsze gotowy do wspomagania, patronowania, angażowania się bezpośrednio w te przedsięwzięcia, które pozwolą zmobilizować Polaków na tyle, aby zmienić sytuacje w Polsce, a nie ją zacementować" - mówił szef RE.

Pytany o start w wyborach prezydenckich, odpowiedział, że obecnie mamy przed sobą wybory europejskie. - Przyjdzie czas na wybory prezydenckie, wtedy przyjdzie czas na decyzję - powiedział Tusk.

Dopytywany, czy nie mówi definitywnie "nie" startowi w wyborach prezydenckich, szef RE odpowiedział: Na pewno nie mówię definitywnie "tak".

O jedzeniu z PCK rozdanym w czasie kampanii

Odniósł się również do doniesień wrocławskiej "Gazety Wyborczej", która napisała, że jedzenie z PCK dla potrzebujących mogło zostać rozdane przez działaczy PiS podczas kampanii wyborczej na Dolnym Śląsku w 2015 roku. - Jeśli jest prawdą to, o czym dzisiaj wszyscy piszą i mówią, że politycy PiS-u rozkradli ubrania i to, co Polski Czerwony Krzyż zbierał dla ubogich i bezdomnych, i używali tych dóbr w swojej kampanii wyborczej... To się nie mieści w głowie. Dla mnie to jest taki najbardziej dotkliwy przykład tego, jak bardzo są zdeprawowane elity w Polsce
- stwierdził.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM