Kandydatka PO na prezydenta Elbląga też chciała przekopu Mierzei Wiślanej. Tadeusz Aziewicz przyznał, że o tym nie pamiętał

- Trudno mówić poważnie o tym przedsięwzięciu - stwierdził w Poranku TOK FM Tadeusz Aziewicz z PO, który w jej gabinecie cieni zajmuje się gospodarką morską, komentując ideę przekopu Mierzei Wiślanej. Gdy Karolina Lewicka zapytała go o niegdysiejszą kandydatkę Platformy na prezydenta Elbląga, która przekopu chciała, przyznał, że takiej sytuacji nie pamięta. 
Zobacz wideo

Tadeusz Aziewicz z Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, były prezes UOKiK mówił w TOK FM, że kwestię inwestycji w przekop Mierzei Wiślanej można rozpatrywać tylko z punktu widzenia polityki. Wskazał na mobilizację elektoratu w okolicach Elbląga i kwestie wizerunkowe - budowanie emocji "wstawania z kolan". - Natomiast poważnych argumentów ekonomicznych na rzecz tego przedsięwzięcia nie ma - dodał. 

Prowadząca Poranek TOK FM Karolina Lewicka przypomniała jednak sytuację sprzed poprzednich wyborów samorządowych, kiedy w 2014 roku to Platforma Obywatelska rozpoczęła dyskusje o przekopie. Wydano nawet 5 mln zł na badania i ekspertyzy. Jeszcze wcześniej, bo w 2006 roku Elżbieta Gelert, ówczesna senator i kandydatka na radną Elbląga, ufundowała pomnik, na którym napisano: Przekop jest konieczny, możliwy, potrzebny.

Tadeusz Aziewicz przyznał, że nie pamięta tego wydarzenia, choć sam pomnik - zdaje mu się - widział. - Takie przedsięwzięcia bardziej kojarzą mi się z PiS. Ale takie emocje widać bywają zaraźliwe - dodał. 

Przekop Mierzei Wiślanej - argumenty za i przeciw

Sam Aziewicz przyznał, że głosował za specustawą dotyczącą przekopu. Tłumaczył to, mówiąc: Jeżeli PiS podjął taką decyzję, to niech ponosi wszelkie skutki tej inwestycji. 

Analizując argumenty, które mają przemawiać za budową przekopu, stwierdził m.in., że bardzo ciekawe stanowisko prezentuje Zarząd Województwa Pomorskiego, z którym - jak stwierdził - nikt nie chce rozmawiać. Przedstawiciele województwa zwracają m.in. uwagę na możliwości, które może dać wykorzystanie rzeki Szkarpawy, łączącej Wisłę z Zalewem Wiślanym. Podnosił również, że głębokość przekopu - 4 metry - nie pozwoli na ekspansję w skali odpowiadającej oczekiwaniom. Na argument, że Elbląg chciałby rozwoju portu odpowiedział, że będzie to konkurencja dla innych polskich miast, znacznie lepiej rozwiniętych - Gdańska, Gdyni czy Szczecina. 

Dodał również, że za pieniądze zaplanowane na wykonanie przekopu - ok. miliarda złotych - może się nie udać go wykonać. 

Posłuchaj całej rozmowy:

Po co komu przekop Mierzei Wiślanej?

Według resortu gospodarki morskiej przekop to projekt, który ma znacząco poprawić dostęp do portu w Elblągu oraz zagwarantować Polsce swobodny dostęp z Zalewu Wiślanego na Bałtyk z pominięciem kontrolowanej przez Rosję Cieśniny Piławskiej. Dzięki temu rozwiązaniu elbląski terminal będzie mógł swobodnie przyjmować mniejsze ładunki, odciążając porty trójmiejskie. Rozwój tego portu będzie sprzyjał powstawaniu nowych miejsc pracy, poprawi walory turystyczne miejscowości położonych nad Zalewem Wiślanym oraz wpłynie na rozwój gospodarczy całego regionu północno-wschodniej Polski.

Budowa kanału potrwa do 2022 roku, a jej koszt wyniesie ok. 880 milionów złotych i w całości będzie pokryty z budżetu państwa.

Wczoraj resort środowiska poinformował, że Komisja Europejska poprosiła o spotkanie na szczeblu eksperckim i technicznym, by omówić kwestię raportu oddziaływania na środowisko kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną.

DOSTĘP PREMIUM