Co ze strajkiem nauczycieli? Szef ZNP: Nasza irytacja zaowocowała tym, że środowisko odrzuca strajk jednodniowy

- Nam minister Zalewska tłumaczyła, że 120 złotych brutto podwyżki dla nauczycieli, to jest kwota optymalna, z punktu widzenia możliwości budżetu. Teraz okazuje się, że ten sam budżet może wygenerować 40 miliardów złotych - mówił w TOK FM szef ZNP Sławomir Broniarz.
Zobacz wideo

W poniedziałek 4 marca - o 14:30 -  Związek Nauczycielstwa Polskiego ma podać datę protestu. Od dawna wiadomo, że akcja może być dotkliwa: ma odbyć się w czasie uczniowskich egzaminów: na koniec ósmej klasy lub gimnazjalnych.

Po sobotniej wyborczej konwencji Prawa i Sprawiedliwości, podczas której Jarosław Kaczyński obiecał m.in. 500 złotych na pierwsze dziecko, "trzynastki" dla emerytów, nauczyciele zapowiedzieli zaostrzenie akcji. Mówią, że strajk może potrwać dłużej niż jeden dzień.

- Nasza irytacja zaowocowała tym, że generalnie środowisko odrzuca jakikolwiek protest ostrzegawczy i strajk jednodniowy - mówił szef ZNP w Poranku Radia TOK FM.

Zdaniem Sławomira Broniarza przy okazji obietnic PiS-u warto mówić nie tylko o nauczycielach.

- Pamiętam tę dramatyczną akcję protestacyjną niepełnosprawnych w Sejmie i deklaracje (przedstawicieli rządu): pomożemy, ale nie mamy pieniędzy, damy wam pieluchomajtki... - wspominał w Poranku Radia TOK FM. A w roku wyborczym dowiadujemy się, że pieniądze w budżecie są. - Nie można tak oszukiwać opinii publicznej - uważa szef Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Nauczyciele domagają się 1000 zł podwyżki. Na razie dostali od 121 do 166 złotych. Na początek nowego roku szkolnego, we wrześniu, mają obiecane kolejne 5 procent podwyżki.

- Nam minister Zalewska tłumaczyła, że 120 złotych brutto podwyżki dla nauczycieli, to jest kwota optymalna z punktu widzenia możliwości budżetu. A teraz nagle okazuje się, że ten sam budżet może wygenerować 40 miliardów złotych - mówił Broniarz. Przewodniczący nauczycielskiego związku podkreślił, że szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej unika "jakichkolwiek form negocjowania".

Jak będzie wyglądać strajk nauczycieli?

Strajk poprzedzi referendum (już jedno związek zorganizował). To od jego wyników będzie zależało, jak wyglądać będzie akcja protestacyjna.

- Jeżeli w referendum za strajkiem opowie się więcej niż połowa nauczycieli i pracowników oświaty w danej szkole, to strajk będzie polegał na całkowitym powstrzymaniu się od pracy osób, które takie deklaracje złożyli - tłumaczył Sławomir Broniarz. Jak dodał szef ZNP, dyrektor szkoły ma obowiązek "powiadomić o akcji rodziców i tak zorganizować pracę szkoły, że jeśli przyjdą uczniowie, to nauczyciele, którzy nie strajkują, będą musieli się nimi zająć".

W referendum będą brali udział nauczyciele z ponad 80 procent szkół, bo tyle placówek weszło w spór zbiorowy z rządem. Wyniki poznamy 24 marca.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu. Karolina Lewicka rozmawiała też o:

  • obniżaniu prestiżu zawodu nauczyciela poprzez niskie zarobki,
  • czy nauczycielskie związki zawodowe mogą mówić jednym głosem?

DOSTĘP PREMIUM