20 lat Polski w NATO. Jerzy Buzek: Ciągnęliśmy resztę Europy Środkowej

Jaka atmosfera towarzyszyła polskiej akcesji do Paktu Północnoatlantyckiego? Jaką rolę w tym procesie odegrał mit Solidarności? W 20. rocznicę polskiego członkostwa w NATO, tamten czas wspomina ówczesny premier prof. Jerzy Buzek.
Zobacz wideo

Formalne negocjacje na temat przystąpienia Polski do NATO zaczęły się we wrześniu 1997 roku. Jednak, jak wspominał w TOK FM ówczesny premier Jerzy Buzek, temat członkostwa Polski w Pakcie Północnoatlantyckim pojawił się już dużo wcześniej. - Na początku lat 90. lewica, wtedy zwana postkomunistami, była przeciwna NATO i Unii Europejskiej. Oni mieli w głowie raczej odtwarzanie relacji z Rosją Borysa Jelcyna. Natomiast dla nas wszystkich ze środowiska "Solidarności" było jasne, że musimy dołączyć do NATO i UE. I finalnie lewicę udało się przekonać. W połowie lat 90. już nie mieli wątpliwości, że trzeba patrzeć na Zachód – opowiadał były premier i były szef Parlamentu Europejskiego. W tym kontekście chwalił ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który był związany z lewicą. - Nie było żadnych problemów. Pełne otwarcie i wsparcie - podkreślał prof. Buzek. Były premier przekonywał, że byliśmy jedynym krajem w naszej części Europy, w którym panował taki konsensus w tej sprawie. - Ciągnęliśmy resztę państw środkowej Europy – dodał Jerzy Buzek.

Aby wejść do wojskowego sojuszu, polska armia musiała przejść niemałą rewolucję. - Mieliśmy trudne i kosztowne zadania do zrobienia. Nasze wojsko musiało się stać interoperacyjne. Na przykład: musieliśmy zacząć rozpoznawać samoloty NATO. Należało też przebudować sztab czy zmienić doktrynę wojenną. Udało się to zrobić w rok. Ja już w grudniu 1998 poinformowałem NATO, że jesteśmy gotowi do przystąpienia – wspominał Jerzy Buzek w rozmowie z Maciejem Zakrockim.

Inicjatywa po naszej stronie 

Plan był taki, żeby dołączyć do Paktu Północnoatlantyckiego w kwietniu 1999 roku, w związku z 50. rocznicą utworzenia wojskowego sojuszu. - Zaproponowałem kolegom z Czech i Węgier, żebyśmy polecieli na jubileuszowy szczyt już jako pełnoprawni członkowie NATO. I udało się – mówił prof. Buzek.

Jak wspominał były premier, dużą rolę w negocjacjach odgrywało to, że prowadzili je ludzie wywodzący się z "Solidarności". - To była spuścizna "Solidarności". Ta legenda miała niezwykłą siłę oddziaływania i niosła nas przez całe lata 90. XX wieku. Była naszą wielką siłą i nieprzypadkowo Czesi i Węgrzy się do tego odwoływali – podkreślał były premier.

Dodał, że udało nam się zjednać sobie resztę krajów należących do NATO. - Rząd, którym kierowałem, miał wielkie szczęście do ministrów spraw zagranicznych. Bronisław Geremek i Władysław Bartoszewski, rzadko się zdarza, żeby dwie tak wybitne postacie były w jednym rządzie. Mieliśmy też wielkich przyjaciół w Waszyngtonie. Był tam Zbigniew Brzeziński czy Jan Nowak-Jeziorański. Generał Gromosław Czempiński ratował Amerykanów na Bliskim Wschodzie i oni to wszystko dobrze pamiętali. To sprawiło, że zostaliśmy przyjęci z otwartymi ramionami – opowiadał były premier.

20 lat Polski w NATO. Spojrzenie na Wschód

Jednak przy ciągłym spoglądaniu na Zachód, nie można było nie oglądać się na Wschód. Buzek mówił, że cały czas dawano Rosji jasny sygnał, że "skończyły się działania, które mogły podważyć naszą suwerenność". - Był taki dramatyczny moment, że musieliśmy wydalić z kraju wielu rosyjskich dyplomatów, którzy byli po prostu szpiegami. Taka kontrola "od wewnątrz" musiała zostać przerwana – wspominał Jerzy Buzek. Ale mimo wszystko jego rząd starał się utrzymywać dobre relacje z Rosją. - To raczej oni starali się odpowiadać na nasze szybkie kroki w kierunku wejścia do NATO – opowiadał gość TOK FM.

Polska droga do NATO zakończyła się, 12 marca 1999 roku, w amerykańskim mieście Independence, gdzie minister spraw zagranicznych RP Bronisław Geremek przekazał -  na ręce sekretarza stanu USA Madeleine Albright - akt przystąpienia Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. - Mieliśmy wielkie szczęście stać 12 marca 1999 roku w Brukseli w kwaterze głównej NATO, gdy na maszty były wciągane flagi Polski, Węgier i Czech. To był moment wzruszający i przejmujący. Parę tygodni później wybuchł konflikt o Kosowo. Prezydent USA Bill Clinton mówił mi wyraźnie, że gdybyśmy nie weszli wcześniej, to musielibyśmy odczekać kolejny rok – wspominał Jerzy Buzek w rozmowie z Maciejem Zakrockim.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM