Krzysztof Brejza nie rozumie nagonki na homoseksualistów. Mówi o "patopolityce" PiS-u

Krzysztof Brejza przypomniał, że PiS sam nie wymyślił atakowania środowisk LGBT. - To jest skopiowanie tego, co robi się w Rosji - mówił w TOK FM. Poseł PO ocenił, że politycy PiS-u mają obsesję na punkcie seksu.
Zobacz wideo

Krzysztof Brejza ocenił, że to, co Jarosław Kaczyński mówił, w czasie sobotniej konwencji PiS, o stołecznej karcie LGBT to "obsesje i wymysły".  - Co jest złego w deklaracji podpisanej przez Trzaskowskiego? Tam nie ma żadnej edukacji dzieci. Mowa jest, żeby w szkołach były zaufane osoby, do których o wsparcie mogą zgłosić się osoby homoseksualne. To są Polacy, których państwo też powinno wspierać - komentował poseł PO.

Jak dodał, nie rozumie tej nagonki na homoseksualistów. - To jest skopiowanie tego, co działo się w Rosji. W 2011 roku po wyborach, gdy były protesty sił demokratycznych, to Putin też mówił, że to środowiska homoseksualne. Wypuszcza się z butelki dżina nienawiści i się szczuje. Teraz to homoseksualiści, byli sędziowie, uchodźcy, dziennikarze. Przecież to nie jest jakaś postpolitka, to jest patopolitka - recenzował gość Poranka Radia TOK FM.

Czytaj także: Deklaracja LGBT+. Co jest w treści dokumentu?>>>

Jak podkreślił poseł, to co robi Prawo i Sprawiedliwość, to dzielenie społeczeństwa. - Napuszczanie grup społecznych na siebie. U nich (w PiS) jest jakaś obsesja na punkcie seksu. Jak się słucha Jarosława Kaczyńskiego, tego straszenia edukacją seksualną, to też wynika z obsesji na tym punkcie. Skrajne manipulowanie i straszenie ludzi jest podłe - oceniał poseł PO.

Ile da PO?

Jan Wróbel pytał, czy jeśli PO dojdzie do władzy, to da nauczycielom 1000 zł podwyżki. - W czasach rządów PO w latach 2007-2015 pensje nauczycieli wzrosły o 50 procent i to w czasie kryzysu gospodarczego. Polska przeszła to mądrą polityką rządu Platformy. Udało nam się podwyżki nauczycielom zapewnić. Uważam, że owoce wzrostu gospodarczego powinny być sprawiedliwie rozdawane wszystkim grupom społecznym. Nie powinny być rozrywane przez asystentki NBP - odpowiadał Brejza. 

Prowadzący stwierdził, że poseł nie chce odpowiedzieć wprost na jego pytanie. - Umiem poznać, kiedy uczeń mnie bajeruje. To jest mowa trawa - recenzował surowo Wróbel. 

Czytaj także: "Panie premierze, zapraszamy do Krakowa". Działacze nauczycielskiej "Solidarności" okupują siedzibę kuratorium>>>

- Nie może być tak, że są pieniądze na "drugie pensje" dla ministrów, a nie ma dla nauczycieli - przekonywał Brejza, nawiązując do słynnych nagród wypłacanych regularnie członkom rządu Beaty Szydło. To Brejza ujawnił ten proceder. 

Polityk Platformy podkreślił, że rozumie i popiera strajk nauczycieli. - Żaden rząd nie traktował tak nauczycieli - podkreślił.

"Wysyłam do nich listy i pytania, one wracają"

Jan Wróbel pytał posła Brejzę o jego aktywność w sprawie wyjaśniania przez Prawo i Sprawiedliwość okoliczności katastrofy smoleńskiej. Poseł odpowiadał, że "chcę dopytywać czy PiS doszedł już do prawdy". -  Gdzie jest komisja Antoniego Macierewicza? Jakie kompetencje miał pan Berczyński i gdzie jest? Ile wydano na bzdurne eksperymenty, np. wysadzania garaży? Wysyłam do nich listy i pytania, one wracają. Listonosz nie może się tam do nich dobić - mówił polityk PO.

Atakował też prokuraturę. - Miał być zespół międzynarodowych biegłych. Czy słuchacze coś o tym słyszeli przez rok? Ich narracja - wiara w spiski, przesądność, sprawstwo sił nieczystych - wskazywała, że według nich miał być tam zamach. A od roku nic o tym nie mówią - przekonywał poseł w rozmowie z Janem Wróblem.

DOSTĘP PREMIUM