Boni o swoim wpisie na Twitterze: Przyznaję się do błędu, nadmiernie emocjonalna reakcja

- Być może była to nadmiernie emocjonalna reakcja, ale proszę dać mi prawo do tego - mówił w TOK FM Michał Boni, deputowany do Parlamentu Europejskiego. Wcześniej skrytykował władze PO za przyznanie mu niskiego miejsca na liście wyborczej.
Zobacz wideo

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna zaprezentował w piątek fragment list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Eurodeputowany Michał Boni dostał dopiero piąte miejsce na liście warszawskiej. Polityk nie krył rozczarowania.

Na Twitterze zasugerował, że może złożyć rezygnację z kandydowania do Parlamentu Europejskiego. We wpisie zaznaczył, że nie dano mu szansy na dobry wynik, wystawiając go dopiero z piątego miejsca na liście.

- Chcę startować do Parlamentu Europejskiego i robić dobrze to, co robiłem. Ale muszę mieć jakąś szansę. Nie dano mi jej. Polska musi wygrać. A ja będę Jej służył w każdy możliwy sposób! Platformo, może do zobaczenia… – napisał europoseł Michał Boni.

- Rozstanie czy start? - pytała Michała Boniego prowadząca Wywiad polityczny Karolina Lewicka.

 - Nigdy nie było mowy o rozstaniu. Trochę było zamieszania, zaskoczenie jeśli chodzi o układ na liście. Otrzymałem bardzo szybko tyle głosów od obywateli, od różnych środowisk, od tych, którzy walczą o demokrację i praworządność w Polsce, od kół Platformy Obywatelskiej... Że nieważne, które miejsce, że ważne, żeby startować, żeby być razem, żeby pokazać, że Koalicja Obywatelska wygrywa, że jesteśmy za Europą. To na mnie mocno podziałało - powiedział Boni.

Wcześniej Paweł Kowal, w reakcji na jego wpis zaproponował mu swoje czwarte miejsce na liście. Boni podziękował za propozycję. - Mogę startować z każdego, jeśli taka będzie wola - zadeklarował w TOK FM.

Za "niejednoznaczność tweeta" polityk przeprosił. - Moment zawahania i napięcia może brać się z tego, że w polskich mediach nie ma wiele przestrzeni, żeby pokazać, co się robi na arenie europejskiej. Najważniejsze jednak jest nazbierać jak najwięcej głosów z każdego miejsca - mówił.

Przekonywał się też, że nie obraził się za brak dobrego miejsca na liście. - Powiedziałem, że mam swoje zadania do zrealizowania nadal i chcę służyć w realizowaniu tych zadań. Ponownie przyznaję się do błędu: być może była to nadmiernie emocjonalna reakcja, ale proszę dać mi prawo do tego. Została skorygowana przez głosy obywateli i to też pokazuje siłę demokracji - przekonywał.

DOSTĘP PREMIUM