Naukowiec rozkłada przekop Mierzei Wiślanej na czynniki pierwsze. "Pieniądze wyrzucone w błoto"

Prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu w Gdańsku tłumaczył w TOK FM, dlaczego inwestycja w przekop Mierzei Wiślanej nie ma prawa się opłacić. Podkreślił, że polska żegluga śródlądowa istnieje... praktycznie tylko w nazwie ministerstwa.
Zobacz wideo

Przekop Mierzei Wiślanej może kosztować nie 880 mln złotych - jak pierwotnie zakładano - ale 1,3 mld złotych, wynika z informacji TVN24. Prof. Włodzimierz Rydzkowski z Katedry Polityki Transportowej Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego mówił w TOK FM, że jeszcze bardziej niepokojące jest to, że tak naprawdę nie wiadomo, ile kosztować będzie realizacja sztandarowej inwestycji rządu Zjednoczonej Prawicy.

- Pieniądze, które zostaną włożone w tę inwestycję, to pieniądze wyrzucone w błoto.  Dosłownie i w przenośni - zaznaczył. Ekspert, w rozmowie z Cezarym Łasiczką, przedstawił wyliczenie, według którego inwestycja zwróci się dopiero po 450 latach.

Przekop Mierzei Wiślanej. Dlaczego nie powinien powstać?

Gość TOK FM podkreślił, że pierwszym zasadniczym powodem, dlaczego przekop Mierzei Wiślanej nie powinien się w ogóle rozpocząć, jest to, że w Polsce nie ma ładunków, które można byłoby przez niego transportować, a potem w Elblągu przeładowywać. 

- W tym rejonie nie ma żadnych ładunków masowych, które są predestynowane do przewożenia żeglugą śródlądową. Nie ma tam także ładunków skonteneryzowanych - zaznaczył. 

Przekop Mierzei Wiślanej. Odkryto duże złoża bursztynu. Czy będzie wydobywany?

Co więcej, w odległości 60 km od Elbląga - w Gdańsku - działa najnowocześniejszy terminal kontenerowy w Polsce. A kontener z Gdańska - dzięki nowoczesnej drodze ekspresowej - trafia w okolice Elbląga zaledwie w godzinę. Ekspert dodał, że obecnie do Elbląga przewozi się głównie węgiel z Kaliningradu, do czego przekop Mierzei Wiślanej nie jest w ogóle potrzebny. - Nic więcej się tam nie przeładowuje - podkreślił gość "OFF Czarka".

Żegluga śródlądowa? Tylko w nazwie ministerstwa

Prof. Włodzimierz Rydzkowski tłumaczył również, że w Polsce nie ma statków, które mogłyby dostarczać towary do Elbląga oraz je stamtąd odbierać. - Takich statków o nośności 3,5 tysiąca ton w ogóle na Bałtyku nie ma. Takie statki funkcjonują na Renie i w rejonie kanału La Manche. Tutaj takich małych jednostek w nie ma. Trzeba by było taką flotę wybudować - wyjaśniał. 

Jak stwierdził, w Polsce żegluga śródlądowa praktycznie nie istnieje. - Ta szczątkowa żegluga przewozi kamienie, piasek, żwir w relacjach lokalnych - powiedział w TOK FM.

Nieoficjalnie: KE chce wstrzymania prac nad przekopem Mierzei Wiślanej

Ekspert z Uniwersytetu Gdańskiego dodał, że Polacy nie mają też doświadczenia w przewozie kontenerów drogami śródlądowymi. - Taki eksperyment został przeprowadzony na Wiśle: barka płynęła do Warszawy przez tydzień - wyjaśniał, wskazując, że dopuszczalna prędkość barki na kanale to zaledwie 10 km na godzinę. 

Zdaniem profesora żegluga śródlądowa pozostała w Polsce... jedynie w nazwie ministerstwa. - Praktycznie żegluga śródlądowa nie istnieje i nie jest od lat modernizowana. Wszystkie plany modernizacji, kanalizacji Wisły czy reaktywacji żeglugi na Odrze to mrzonki - stwierdził prof. Rydzkowski, dodając, że nawet największe niegdyś porty nie mają już przeładunków. 

Przekop Mierzei Wiślanej. "Wszystkie drzewa, które miały być wycięte, zostały wycięte"

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • czy przekop Mierzei Wiślanej wpłynie na turystykę?
  • o innym flagowym pomyśle PiS: budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego.

DOSTĘP PREMIUM