"Lublin miastem wolnym od ideologii LGBT". Odpowiedź radnych PiS na deklarację podpisaną w Warszawie

"Nie zgodzimy się na instalowanie funkcjonariuszy politycznej poprawności w szkołach" - czytamy w projekcie stanowiska, którym Rada Miasta Lublina zajmie się na najbliższym posiedzeniu. Radni PiS przygotowali odpowiedź na warszawską kartę LGBT, którą podpisał prezydenta Rafał Trzaskowski.
Zobacz wideo

Stanowisko przygotowane przez lubelskich radnych Prawa i Sprawiedliwości pełne jest informacji powielanych od pewnego czasu nie tylko przez polityków, ale także inne środowiska, które przypuściły atak na dokument podpisany przez prezydenta Warszawy. Jest więc w dokumencie mowa o tym, że warszawska karta LGBT  "narzuca seksualizację dzieci już od najmłodszych lat", że "dyskryminuje osoby - rodziców i dzieci, które nie popierają homoseksualnego stylu życia".

Autorzy stanowiska podkreślają, że będą strzec prawa do wychowywania dzieci "zgodnego z przekonaniami rodziców i do poszanowania osobistej sfery intymności każdego ucznia". Argumentują, że zrobią wszystko, by do szkół "nie miały wstępu osoby i organizacje zainteresowane wczesną seksualizacją polskich dzieci".

Czytaj też: "Wara od naszych dzieci". Jarosław Kaczyński odpowiada na słowa Pawła Rabieja o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe>>>

- Nic nie wiedziałam o tym stanowisku, dowiaduję się od pani - przyznaje w rozmowie z reporterką TOK FM radna PO Anna Ryfka. - Jeśli radni PiS chcą wojny ideologicznej, to będą ją mieć. Zawsze uważałam, że na poziomie rady nie powinno być polityki i ideologii. Złożę wniosek o stanowisko, by Lublin był miastem wolnym od kretynizmu i głupoty - dodaje nasza rozmówczyni.

Obowiązek zatrudniania osób LGBT?

"Będziemy chronili uczniów, dbając o to, aby rodzicom i wychowawcom nie zabrano możliwości przekazywania idei piękna ludzkiej miłości" - czytamy w przygotowanym stanowisku. Jego twórcy odnoszą się też do poprawności politycznej. "Nie pozwolimy wywierać administracyjnej presji na rzecz stosowania poprawności politycznej (słusznie zwanej homopropagandą) w wybranych zawodach. Będziemy chronili nauczycieli i przedsiębiorców przed narzucaniem im nieprofesjonalnych kryteriów np. w pracy wychowawczej, przy doborze pracowników czy kontrahentów" - piszą radni Prawa i Sprawiedliwości.

- Jestem za tym, by to rodzice wychowywali swoje dzieci i przekazywali im wiedzę o seksualności człowieka. Na pewnym etapie włącza się w to oczywiście również szkoła. Ale nie rozumiem, o co chodzi autorom tego stanowiska? - zastanawia się Jadwiga Mach, przewodnicząca Komisji Oświaty i Wychowania w lubelskiej radzie.

- Po pierwsze, w Lublinie nigdy nie było żadnych zapowiedzi, dyskusji na temat wprowadzenia karty LGBT. Po drugie, słowa, które padają w tym stanowisku, w ogóle nie powinny mieć miejsca, choćby o dyskryminacji części rodziców - dodaje radna. I zwraca uwagę, że w Lublinie nie ma o tym mowy; podobnie jak o "instalowaniu funkcjonariuszy w szkołach". - Kto i kogo instaluje? O co w tym chodzi? zastanawia się nasza rozmówczyni.

Radni PiS, na końcu stanowiska nawiązali do historii Polski. "Pamiętając o 1053 latach od Chrztu Polski, 100 latach od odzyskania Niepodległości Polski i 29 latach od odzyskania Samorządności Polek i Polaków, Rada Miasta Lublin z całą odpowiedzialnością deklaruje, że Miasto Lublin w realizacji swoich publicznych zadań będzie wierne tradycji narodowej i państwowej" - napisano.

Happening odpowiedzią na inicjatywę radnych

Osoby, związane lubelskim Marszem Równości przygotowują na najbliższą sesję lubelskiej rady specjalną akcję, pod hasłem "Wymiatanie homofobii". - W odpowiedzi na propozycję uchwały radnych PiS, planujemy pojawić się przed ratuszem i zorganizować symboliczną akcję. Jesteśmy gotowi pokazać działanie, z którego mogą wziąć przykład nasi radni, zamiast wymyślać projekty, mające na celu dyskryminację pewnej grupy mieszkańców. Naszym zdaniem ta uchwała jest antydemokratyczna i szkodliwa. Jesteśmy ludźmi, a nie żadną ideologią, którą straszą politycy - mówi Honorata Sadurska, jedna z osób zaangażowanych w lubelski Marsz Równości.

Temat wzbudził emocje na Twitterze. W dyskusję włączył się m.in. radny sejmiku województwa lubelskiego, Marek Wojciechowski z Prawa i Sprawiedliwości.

"Tu jest normalność i przywiązanie do naszych podstawowych wartości i zasad państwa prawa. Tak trudno to zrozumieć?" - napisał na Twitterze. Na argument, że Lublin znów będzie wytykany palcami, radny Wojciechowski napisał, że miasto nie będzie wytykane, tylko stanie się "dobrym przykładem walki ze zgubną ideologią".

Stanowisko ma małe szanse na przyjęcie, bo w lubelskiej radzie większość mają radni z proprezydenckiej koalicji zwolenników prezydenta Krzysztofa Żuka (PO, SLD, Nowoczesna i "Wspólny Lublin").

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM