Unijna dyrektywa wprowadzi cenzurę w internecie? Cezary Tomczyk: Teraz wiele zależy od naszego rządu

Zawsze po stronie internautów, a przeciwko cenzurze - deklarował w Poranku TOK FM Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej. Dominika Wielowieyska przepytywała go o postawę polityków PO w czasie głosowania nad unijną dyrektywą dotyczącą praw autorskich.
Zobacz wideo

Wczoraj Parlament Europejski poparł dyrektywę o prawach autorskich w internecie, wraz z wpisanym w nią kontrowersyjnym art. 13. Wdrożenie dokumentu może oznaczać, że cyfrowi giganci jak YouTube, Google czy Facebook będą musieli płacić wydawcom za wykorzystywanie treści ich artykułów oraz sprawdzać, czy to, co użytkownicy wrzucają do sieci, nie łamie praw autorskich.

Cezary Tomczyk był pytany przez Dominikę Wielowieyską o postawę europosłów z ramienia Platformy Obywatelskiej w czasie tego głosowania. Prowadząca Poranek TOK FM podkreśliła, że nie było wśród nich zgodności. - Nijak nie można dojść, jakie jest wasze stanowisko - komentowała dziennikarka. 

Tomczyk jednak deklarował, że stanowisko PO ws. kontrowersyjnego art. 13 zawsze było jasne. - Nigdy nie pozwolimy na cenzurę w internecie i będziemy pamiętali o twórcach, którzy mają prawo do ochrony swojej własności - deklarował polityk PO. Podkreślał, że stanowisko europosłów Platformy w sprawie art. 13 podlegało dyscyplinie. Tyle, że wczoraj europarlament nie głosował osobno nad feralnym zapisem, a nad całą dyrektywą. I w tym głosowaniu deputowani PO mieli swobodę głosowania. - Jeśli chodzi o całą dyrektywę, to ona podlega implementacji i tu wiele zależy od polskiego rządu. Ma on dwa lata, by przygotować przepisy, które będą wprowadzać tę dyrektywę. Będziemy patrzeć rządowi na ręce - podkreślał polityk. 

Dominika Wielowieyska zaznaczyła, że pracuje w "Gazecie Wyborczej", która - podobnie jak inne gazety - włączyła się w kampanię na rzecz dyrektywy. Dlatego postanowiła przepytać Cezarego Tomczyka, na jakie przejawy cenzury w internecie PO zamierza nie pozwolić. Poprosiła posła Platformy o podanie przykładu takiej cenzury. - Właśnie chodzi mi o to, że go nigdy nie będzie. Używanie słowa "cenzura" jest elementem gry politycznej, na który nie możemy pozwolić - deklarował. Zapewniał, że "nie ma zagrożenia dla internetu, dla tego, co każdy z nas robi każdego dnia, czyli posługiwania się treściami, wrzucania memów, nie ma zagrożenia dla Wikipedii". 

Dominika Wielowieyska rozmawiała z Cezarym Tomczykiem również o kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Posłuchaj:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM