Ewa Kopacz: Nauczyciele musieli zostać przyparci do muru, skoro sięgają po tak radykalną formę protestu

- Rząd Prawa i Sprawiedliwości lekceważył nauczycieli. Do rozmów z nimi usiadł zbyt późno - przekonywała w TOK FM Ewa Kopacz. Była premier to liderka listy Koalicji Europejskiej w Wielkopolsce.
Zobacz wideo

W poniedziałek rząd ponownie spotka się ze związkami zawodowymi nauczycieli, aby rozmawiać o zażegnaniu kryzysu w oświacie. Rozmowy odbędą się na tydzień przed zapowiadanym przez ZNP ogólnopolskim strajkiem. Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował, że w strajku, który ma zacząć się 8 kwietnia, udział zadeklarowało 79,5 procent szkół i przedszkoli.

Według informacji "Dziennika Gazety Prawnej" strona rządowa ma przedstawić w poniedziałek oświatowym związkom swoje pomysły na nauczycielskie dodatki - motywacyjny i za wychowawstwo - oraz zmiany w sposobie naliczania pensji. Ministerstwo Edukacji Narodowej chce też spełnić jeden z postulatów oświatowej Solidarności, aby od przyszłego roku pensje nauczycieli uzależnić od wzrostu średniego wynagrodzenia.

Ewa Kopacz, pytana o strajk nauczycieli, przekonywała, że na straży porządku edukacji powinni stać "ci, którzy są odpowiedzialni za współorganizowanie egzaminów". - Nie są odpowiedzialni nauczyciele, ale MEN - mówiła w Poranku Radia TOK FM. Podkreśliła, że "nauczyciele to środowisko bardzo odpowiedzialne". - Oni musieli zostać przyparci do muru i doprowadzeni do ostateczności, skoro sięgają po tak radykalną formę protestu - stwierdziła była premier.

"Z nauczycielami powinien spotkać się premier"

Kopacz przekonywała też, że rządzący z Prawa i Sprawiedliwości do tej pory "lekceważyli środowisko nauczycieli", a do rozmów z nimi usiedli zbyt późno. - To środowisko za naszych rządów, PO i PSL otrzymało 12 miliardów złotych - przypomniała w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Dopytywana, czy nauczyciele powinni strajkować podczas egzaminów, była premier odpowiedziała: Nauczyciele powinni domagać się podwyżki płac, bo należą im się zdecydowanie wyższe wynagrodzenia. Powtórzyła też, że za zorganizowanie egzaminów odpowiada MEN. - Ściągajmy odpowiedzialność od tych, którzy rządzą. Nie kosztem nauczycieli - dopowiedziała.

Według Kopacz z nauczycielami powinien spotkać się sam premier Mateusz Morawiecki. - Pamiętajmy również, że pani premier Szydło, choć odpowiada za politykę społeczną, też dość późno spotkała się ze strajkującymi - zaznaczyła była premier. Wtedy redaktor Wielowieyska przypomniała, że w marcu 2015 Związek Nauczycielstwa Polskiego próbował spotkać się właśnie z Ewą Kopacz, która stała wówczas na czele rządu i do tego spotkania nie doszło. - Nie było wtedy groźby takiego masowego strajku. Mieliśmy też zupełnie inną historię ekonomiczną - odparła Kopacz.

Koszty obietnic KE

Ewa Kopacz była też pytana o koszty propozycji programowych Koalicji Europejskiej. Zapewniła, że wszystkie obietnice "są bardzo dokładnie policzone". - Wydatki, które dziś proponujemy, muszą być kosztem innych wydatków, chociażby telewizji publicznej - dopowiedziała.

Była premier powiedziała, że PO nie zabierze Polakom tego, co dało im Prawo i Sprawiedliwość. - A zwrócimy to, co zabrali, to jest poczucie wolności, wolność do wygłaszania swoich opinii i demonstrowania ich na ulicach - mówiła. - PO odpowiedzialnie zabierze tym, którym można zabrać, np. kancelariom Sejmu, Senatu czy prezydenta - dodała.

Piątka plus

Pytana z kolei o tzw. "piątkę Kaczyńskiego" odpowiedziała, że denerwuje się, gdy słyszy to określenie. - To nie jest żadna "piątka Kaczyńskiego", ale piątka obywateli, którzy ze swoich podatków dzielą się z obywatelami - mówiła była premier.

Podczas sobotniej konwencji PiS prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Polska implementuje dyrektywę o prawach autorskich tak, aby nie ograniczać wolności w internecie. - PiS pokazuje inną twarz. Kaczyński sam mówił kiedyś o internautach, że łatwo nimi manipulować - wypomniała Ewa Kopacz. W kontekście samej dyrektywy zaś podkreśliła, że jej zdaniem zawiera ona "dobre i złe rzeczy". 

DOSTĘP PREMIUM