Bartłomiej Sienkiewicz o poszukiwaniach Marka Falenty: Nie powinien być traktowany jak rabuś ze sklepu

- Wobec zagęszczających się podejrzeń wobec tej postaci i niewyjaśnionych do tej pory związków z ludźmi z obecnego rządu, w tym tych zajmujących eksponowane stanowiska w służbach specjalnych, nie powinien być traktowany jak rabuś ze sklepu monopolowego z osiedla - powiedział Bartłomiej Sienkiewicz.
Zobacz wideo

- Nieustannie wbija pan szpilę polskiej policji z powodu Marka Falenty - Karolina Lewicka Wywiad polityczny zaczęła od tematu poszukiwanego nadal Falenty.

- Nie wiem, czy policji, raczej dysponentów polskiej policji. Jest w tym coś zaskakującego, że osoba, nad którą ciąży wyrok sądowy w takiej sprawie, a dzięki działaniom dziennikarzy jest podejrzana, że nie wyjawiła całej prawdy o procederze i zleceniodawcach, że taki człowiek po wyroku sądowym znika z Polski i nikt go nie pilnuje - mówił Bartłomiej Sienkiewicz, były minister spraw wewnętrznych.

Dlaczego nie wystawiono ENA?

- Moje pytanie: gdzie jest Falenta? ma sens. Wydawało mi się, że jeśli ukazały się materiały dziennikarskie, które ukazywały związki środowiska PiS-u z panem Markiem Falentą, to rząd PiS zrobi wszystko, żeby odsunąć od siebie podejrzenie, że miał z tym panem cokolwiek wspólnego. A tymczasem okazuje się, że do tej pory, a mijają prawie dwa miesiące, nawet nie wystawiono Europejskiego Nakazu Aresztowania - dodał. Uznał za niebywałe, że przez miesiąc szukano go po Polsce, potem wystawiono za nim list gończy, co jest czynnością tylko formalno-prawną, a także stwierdził, że pytanie, dlaczego tak się zachowuje polska policja pod polskim rządem w sprawie Marka Falenty, jest jak najbardziej zasadne.

- W moim przekonaniu ani prokuratura, ani sąd tej sprawy nie wyjaśniły. I to, czy pan Marek Falenta był organizatorem tych nagrań, czy nie, to czeka dopiero na wyjaśnienie. Nagle policja nadzorowana przez polityków PiS wykazuje w tej sprawie niezrozumiałą powściągliwość w jego szukaniu - zagęszcza to podejrzenia. Na miejscu ministra Brudzińskiego nie byłbym skłonny do twitterowych heheszków - stwierdził w audycji TOK FM.


Dziennikarka TOK FM przypomniała, że w sprawie Marka Falenty prawomocny wyrok zapadł w grudniu 2018 roku i od tego momentu trwała batalia jego adwokatów o odroczenie kary. 31 stycznia zapadła decyzja, że nie ma zgody na odroczenie kary i 1 lutego 2019 Marek Falenta miał się stawić do więzienia i się nie stawił.- Powinien być pod dyskretnym nadzorem służb? - spytała eksperta od służb specjalnych.
- Jeśli traktujemy Falentę jak kogoś, kto obrabował monopolowy w nocy na osiedlu, to nie. Natomiast wobec zagęszczających się podejrzeń wobec tej postaci i niewyjaśnionych do tej pory związków z ludźmi z obecnego rządu, w tym tych zajmujących eksponujące stanowiska w służbach specjalnych, nie powinien być traktowany jak rabuś ze sklepu monopolowego z osiedla - wyjaśnił Sienkiewicz.

Liczne niejasne powiązania

- Ta historia nie jest prosta nie mamy do czynienia z kimś, kto ukrywa się tylko przed wyrokiem sądowym ale prawdopodobnie także przed czymś innym. Śledztwa dziennikarskiego układają się w niepokojący wzór: liczne związki pana Falenty z ludźmi, którzy zajmują eksponowane stanowiska w rządzie - dodał Sienkiewicz.

- A ja myślałam, że powie pan o licznych związkach pana Falenty z Rosjanami - stwierdziła Karolina Lewicka.

- Kawa nie wyklucza herbaty - odpowiedział były minister spraw wewnętrznych.

Bartłomiej Sienkiewicz wyjaśnił też, dlaczego popiera strajk nauczycieli. Dlaczego? Słuchaj podcastu

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM