Paweł Kowal: Jeżeli nauczycielom zabierze się godność, to nic dobrego z tego nie będzie

- Tu jest tylko taktyka, nie ma strategii. Obóz władzy wie, że ma szanse wygrać, zadręczyć nauczycieli. Rząd wie, że to jest chybotliwe - mówił w Poranku Radia TOK FM prof. Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych.
Zobacz wideo

Strajkujący nauczyciele jadą do Warszawy, by protestować przed Ministerstwem Edukacji Narodowej. We wtorek podejmą także decyzję o dalszych losach strajku.

Prof. Paweł Kowal komentował w Poranku Radia TOK FM poczynania władzy wobec strajkujących nauczycieli. - Tu jest tylko taktyka, nie ma strategii. Obóz władzy wie, że ma szanse wygrać, zadręczyć nauczycieli. Rząd wie, że to jest chybotliwe. Nauczyciele chyba mają "moralniaka", mają poczucie, że może nie powinni strajkować, ale z drugiej strony mają swoje racje - podkreślał były wiceminister spraw zagranicznych.

Tłumaczył także, że konflikt z nauczycielami będzie dotkliwy dla prawicy także w przyszłości. - Tylu tysięcy ludzi nie da się wymienić. Oni zostaną i będą zadrą prawicy na lata. To będzie dla prawicy tragedia, że nauczyciele będą przeciwni władzy - mówił Kowal.

Jego zdaniem okrągły stół w sprawie edukacji, który ma się odbyć na Stadionie Narodowym, nie pomoże w rozwiązaniu problemu strajku. - Złym pomysłem jest robienie sobie z tego żartów. Jeśli okrągły stół to trzeba precyzyjnie określić cele, partnerów i coś ustalić, żeby nauczyciele mieli pewność, że z godnością kończą ten strajk. Jeżeli zabierze im się godność, to nic dobrego z tego nie będzie - przewidywał gość TOK FM.

Wybory na Ukrainie

Po podliczeniu 95 procent protokołów z głosowania w II turze wyborów prezydenckich na Ukrainie Centralna Komisja Wyborcza w Kijowie poinformowała w poniedziałek rano, że ich zwycięzca, showman Wołodymyr Zełenski otrzymał 73,17 procent głosów. Jego konkurenta, ubiegającego się o reelekcję prezydenta Petra Poroszenkę, poparło 24,5 procent uprawnionych.

Gość Poranka Radia TOK FM prof. Paweł Kowal ocenił, że taki wynik głosowania nie powinien "szokować". - Pewnie, że wolelibyśmy Poroszenkę, bo znamy jego styl, miał sporo zbieżnych poglądów z Polską. Nie widzę jednak powodu, żeby Zełenskiemu wypominać na każdym kroku, że jest aktorem. Nazywanie go komediantem jest dziwaczne językowo. Jeżeli ktoś ma poparcie 70 procent wyborców przy wysokiej frekwencji to znaczy, że to jest poważny polityk - komentował Kowal. 

"Zełenski to nie typ a'la Tymiński"

Jak wyjaśniał, "Zełenski to nie jest typ a'la Stan Tymiński". - Zełenskiego Ukraińcy lubią. Widzieli, że w jakiejś dziedzinie odniósł sukces. Jedna rzecz to jest, co my lubimy i chcemy jako Polacy, a druga rzecz to zrozumieć rzeczywistość. Ludzie masowo zmobilizowali się do głosowania, trzeba mieć szacunek do istoty demokracji - podkreślał Kowal.

Wybory prezydenckie w Ukrainie. Kim jest Wołodymyr Zełenski?

Dodawał, że polityką nie muszą zajmować się tylko "zawodowcy". - Kto powiedział, że nowy prezydent musi być urzędnikiem z dziada pradziada, tak być nie musi. On jest białą kartą w sprawach bezpieczeństwa. Jednak nie ma powodu do ogłaszania sensacji - mówił gość Jana Wróbla. 

Kreml chciał rewanżu na Poroszence

Były wiceminister spraw zagranicznych tłumaczył też, jaką rolę w wyborach na Ukrainie odegrała Rosja.
- Kreml pomagał w ten sposób, że była duża fala hejtu na Poroszenkę. Wymierzono w niego najgrubsze działa propagandy rosyjskiej. To pomagało całej reszcie kandydatów. Oficjalnie Zełenskiego nie popierali, to nie był ich główny kandydat. Rewanż Kremla na Poroszence grał tu dużą rolę - ocenił Kowal i dodał, że w pierwszej fazie "Zełeński będzie niezbyt silnym prezydentem". 

Według prof. Kowala, sukcesy wyborcze osób niezwiązanych wcześniej z polityką, np. Zełenskiego na Ukrainie czy Donalda Trumpa w USA, wynikają z tego, że ludzie mają problem z szacunkiem do polityki.
- Kiedy się powie, że coś jest polityczne, to wielu traktuje to jako obrazę. Zgubiliśmy ładunek emocjonalny tego słowa. To jest społeczny proces. Populizm versus profesjonalna polityka. Przyczyn jest wiele. Elity polityczne w części zaczęły się oligarchizować, tworzyć koterię. Trudno im "resocjalizować". Może pomoże większa dawka demokracji bezpośredniej - tłumaczył prof. Paweł Kowal. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM