Część nauczycieli jest rozgoryczona zawieszeniem strajku. "Chcą złożyć rezygnację z ZNP"

- To jest normalne, kiedy pojawia się rozgoryczenie i żal. Za chwilę emocje opadną i będziemy się zastanawiali co dalej - mówił w TOK FM Artur Sierawski, nauczyciel z koalicji "Nie dla chaosu w szkole".
Zobacz wideo

Związek Nauczycielstwa Polskiego podjął decyzję o zawieszeniu ogólnopolskiego strajku nauczycieli od soboty 27 kwietnia. Przewodniczący ZNP zapowiedział, że związek nie podpisze porozumienia z rządem. - Nie składamy broni. Nie przystąpimy do fasadowych negocjacji zorganizowanych przez rząd - mówił Sławomir Broniarz. - Nauczyciele dają premierowi Morawieckiemu czas do września. Wtedy strajk może być odwieszony - podkreślił. 

Wśród powodów zawieszenia strajku ZNP wymienił presję, jakiej poddawani są nauczyciele z mniejszych miast przez lokalne społeczności, odpowiedzialność za uczniów przystępujących do matur oraz procedowaną w błyskawicznym tempie przez Sejm nowelizację ustawy o systemie oświaty i ustawy - Prawo oświatowe, dzięki której w wyjątkowych sytuacjach dyrektor szkoły lub samorządowiec mogą wyznaczyć spoza szkoły nauczyciela uprawnionego do klasyfikacji ucznia, jego dopuszczenia do matury oraz przeprowadzenia egzaminów. Obowiązki te może wykonać także dyrektor.

Okazuje się, że wielu nauczycieli jest tą decyzją zaskoczonych i rozgoryczonych. Świadczące o tym wpisy znaleźć można na facebookowej stronie ZNP.

"Wszystkiego bym się spodziewała, ale na pewno nie tego. Od razu mówię: moje koleżanki odchodzą z ZNP. I do strajku nie wrócimy! Zaryzykowaliśmy wszystko: dobre relacje z rodzicami, nasze pensje, wszystko! Mamy dość! Nauczycieli zdradziła "Solidarność", a dziś zdradziło nas ZNP! Uwierzyłam Wam! Rozczarowanie ogromne! Brak słów!" - napisała jedna z nauczycielek. Podobnych głosów było wiele.

Podziały mogą się pogłębiać

Jak mówił w TOK FM Artur Sierawski, nauczyciel z koalicji "Nie dla chaosu w szkole", ta sytuacja może doprowadzić do powstania coraz większych podziałów między nauczycielami.

- Będzie duża rozpiętość. Już dziś słyszałem, że wielu nauczycieli chce złożyć rezygnację z ZNP. Im nie podoba się ta decyzja, krzyczą, że trzeba założyć własną organizację. To jest normalne, kiedy pojawia się rozgoryczenie i żal. Za chwilę emocje opadną i będziemy się zastanawiali co dalej - mówił.

Dodał, że jego zdaniem ZNP powinien był postąpić inaczej.

- Można było podać autentyczne powody tej decyzji. Jeżeli przywołujemy szkoły wiejskie to podać, ile tych szkół się wycofało. Rzetelne dane - chyba to się nam, nauczycielom należy - zauważył.

Jego zdaniem, pod uwagę należało wziąć też poparcie społeczne dla protestu, które było widoczne w większych miastach.

- Czy nie powinien przeważyć ogół perspektywy? Bo w to, że w małych miastach jest ciężej, to nie wątpię. Podziwiam nauczycieli w małych miejscowościach, bo im jest zdecydowanie trudniej - mówił w TOK FM Artur Sierawski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM