Okrągły stół bez związkowców. "Potrzebne jest spotkanie gromadki mądrych, dobrych ludzi"

- Jeżeli siadamy z kimś do rozmowy, to mamy nadzieję, że po drugiej stronie stołu siedzą ludzie, którzy wiedzą, o czym mówimy - tak odmowę ZNP w udziale w debacie dotyczącej edukacji skomentował w TOK FM Włodzimierz Paszyński, były wiceminister edukacji.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki podsumował pierwsze rozmowy tak zwanego okrągłego stołu ws. oświaty, który zebrał się na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Po dzisiejszym spotkaniu ze wszystkimi zaproszonymi, kolejne dyskusje będą odbywały się w czterech podstolikach dotyczących jakości edukacji, nauczycieli, nowoczesnej szkoły i uczniów.

Przy czym, jak mówił szef rządu, pojawił się pomysł stworzenia dodatkowego podstolika poświęconego rodzicom.

- Ta perspektywa rodziców, którzy patrzą na dzieci, które mają zdaniem jednych przeładowany program, zdaniem drugich uczą się za mało miękkich kompetencji, a zdaniem innych mają za mało nauczycieli, którzy są nauczycielami z pasją, z misją. Takie wypowiedzi po stronie rodziców doprowadziły nas do pewnej konkluzji, że może ta perspektywa takiego dodatkowego podstolika by się przydała – tłumaczył premier.

Mateusz Morawiecki zapowiedział też, że zwróci się do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą.

- Ja pana prezydenta bardzo gorąco o to poproszę, żeby też objął patronatem te nasze obrady, które się rozpędzają, które są bardzo owocne – mówił.

Na obradach zabrakło Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Forum Związków Zawodowych, które zorganizowały zawieszony właśnie strajk w oświacie i odmówiły udziału w okrągłym stole.

Szef ZNP Sławomir Broniarz stwierdził, że  jego zdaniem, premier "nie ma bladego pojęcia o tym, o czym mówi". - Pan premier ma odwagę, żeby nie powiedzieć czelność, mówić, że dolewając paliwa do dziurawego baku, my się nie poprawimy? Szkoda czasu na tego rodzaju dialog - ocenił Broniarz.

- Ktoś, kto w swoim pierwszym słowie pokazuje wyraźnie, że nie ma bladego pojęcia, co robią nauczyciele w szkole i próbuje nas po raz pięćdziesiąty z rzędu skonfliktować ze społeczeństwem, nie zasługuje na to, żebyśmy tracili czas na słuchanie tego rodzaju obelżywych uwag - dodał.

Włodzimierz Paszyński, były wiceminister edukacji mówił w TOK FM, że rozumie punkt widzenia związkowców.

- Nie dziwi mnie to. Jeżeli siadamy z kimś do rozmowy to mamy nadzieję, że po drugiej stronie stołu siedzą ludzie, którzy wiedzą, o czym mówimy i którzy są skłonni rozmawiać o tym, co się powinno przydarzyć - tłumaczył.

Jego zdaniem, pierwsza faza rozmów na temat przyszłości polskiej szkoły nie musi odbywać się na stadionie, w dużym gronie.

- Początek, moim zdaniem, nie wymaga wiele. Wymaga spotkania gromadki mądrych, dobrych ludzi, którzy zmieszczą się przy jednym stole. On nie musi być okrągły, ale nie może być też bardzo duży, bo wtedy nie ma możliwości rozmowy - skomentował Paszyński.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM